Obrady Sejmiku Województwa Dolnośląskiego zostały sparaliżowane przez spór polityczny wewnątrz koalicji rządzącej regionem. W środę od rana radnym udało się zrealizować jedynie symboliczny punkt – uczczenie minutą ciszy pamięci posła Łukasza Litewki. Dalsza część sesji została wstrzymana na wniosek Koalicji Obywatelskiej, która domaga się zmian w zarządzie województwa.
Pierwsza przerwa została ogłoszona tuż po rozpoczęciu obrad, a następnie była kilkukrotnie przedłużana. Ostatecznie sesję odroczono do 20 maja. W praktyce oznacza to, że kluczowe decyzje – w tym głosowanie nad wotum zaufania i absolutorium dla zarządu województwa – zostały przesunięte.
Koalicja Obywatelska, choć wygrała ostatnie wybory do sejmiku, nie zdołała samodzielnie stworzyć większości i objąć pełnej kontroli nad zarządem. W pięcioosobowym składzie ma obecnie dwóch przedstawicieli. Funkcję marszałka sprawuje Paweł Gancarz z PSL, który wraz z przedstawicielami innych ugrupowań współtworzy obecny układ sił.
Teraz KO chce zmiany tego układu i domaga się wskazania trzeciego członka zarządu ze swojego ugrupowania. Taki ruch dałby jej większość i realną kontrolę nad decyzjami w regionie. Na to nie zgadza się jednak marszałek Gancarz.
Nie widzę takiej potrzeby, żeby na pierwszym miejscu stawiać sprawę trzeciego członka zarządu. Obecny stan nie wymaga zmiany
– mówi marszałek, podkreślając, że współpraca w obecnym składzie układa się dobrze.
Różnice stanowisk są na tyle duże, że – jak wynika z nieoficjalnych informacji – rozmowy przeniosły się poza sejmik, na szczebel krajowych władz partii. Bez poparcia PSL Koalicja Obywatelska nie ma możliwości przeforsowania swoich propozycji personalnych.
W kuluarach pojawiają się nazwiska potencjalnych kandydatów do zarządu, jednak na razie brak formalnych decyzji. Spór na poziomie regionalnym może mieć wpływ na dalsze funkcjonowanie władz województwa.















