Przed szpitalem na wrocławskim Brochowie, w którym działa największy oddział położniczy w mieście, odbywają się kolejne manifestacje przeciwko możliwemu zatrudnieniu dr Gizeli Jagielskiej. Protestujący podkreślają, że chcą uzyskać jednoznaczną deklarację, iż lekarka nie zostanie przyjęta do pracy w placówce.
Dyrekcja szpitala apeluje tymczasem o „niepodsycanie nienawiści” i zapewnia, że dr Jagielska nie jest obecnie zatrudniona w szpitalu im. Falkiewicza. Także sama lekarka przekazała, że pracuje w innym miejscu, nie łączy jej z brochowską placówką żadna umowa i nie złożyła tam oferty konkursowej.
Przeciwnicy jej ewentualnego zatrudnienia zwracają jednak uwagę, że dotychczasowe stanowisko dyrekcji nie oznacza wykluczenia takiego scenariusza w przyszłości.
Zebraliśmy się tutaj jako środowisko Konfederacji, by wyrazić swój sprzeciw i ubolewanie nad potencjalnym zatrudnieniem pani Gizeli Jagielskiej
– powiedział Paweł Przystawa z Konfederacji Wolność i Niepodległość.
Wcześniej przed placówką manifestowali przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina. Uczestnicy zgromadzenia modlili się i protestowali przeciwko medialnym doniesieniom o możliwym podjęciu pracy przez lekarkę w szpitalu na Brochowie.
Zdaniem działaczy Konfederacji niepokój wzbudziły wypowiedzi dyrekcji placówki, która deklarowała, że przy zatrudnianiu lekarzy zamierza kierować się przede wszystkim kryteriami zawodowymi.
Czytaliśmy informacje medialne oraz wywiad z panią dyrektor, która wielokrotnie mówiła, że nie widzi przeszkód w zatrudnieniu dr Gizeli Jagielskiej, ponieważ stawia na merytorykę. To pozostawia pytanie, czy takie zatrudnienie jest rzeczywiście rozważane
– mówił Miłosz Tamulewicz z Konfederacji.
Dyrektorka szpitala Magdalena Puziewicz-Karpiak przekonuje, że organizatorzy protestów nie zwrócili się bezpośrednio do placówki o wyjaśnienia.
Nikt nie zgłosił się do nas z prośbą o wyjaśnienie. Dostajemy natomiast bardzo dużo wiadomości, również takich, które nie są zgodne z prawem
– stwierdziła.
Samo krytykowanie decyzji personalnych publicznej placówki, udział w legalnym zgromadzeniu czy domaganie się informacji nie może być jednak automatycznie utożsamiane z nienawiścią. Szpital finansowany ze środków publicznych musi liczyć się z pytaniami mieszkańców, zwłaszcza gdy dotyczą one spraw wywołujących silne emocje społeczne i etyczne.
Dyrekcja poinformowała, że konkurs na stanowisko lekarza na oddziale ginekologiczno-położniczym nie został jeszcze ogłoszony. Nie wiadomo więc, kto zgłosi swoją kandydaturę.
Do konkursu będzie miał prawo przystąpić każdy, kto nie był karany, nie ma zarzutów prokuratorskich, posiada czynne prawo wykonywania zawodu i specjalizację z ginekologii i położnictwa
– wyjaśniła dyrektorka.
Sprawa dr Gizeli Jagielskiej stała się głośna po wydarzeniach w szpitalu w Oleśnicy, gdzie przeprowadziła zabieg przerwania ciąży na późnym etapie. Interweniował tam europoseł Grzegorz Braun, który próbował uniemożliwić lekarce opuszczenie gabinetu.
Postępowanie dotyczące działań dr Jagielskiej zostało następnie umorzone. Prokuratura uznała, że lekarka nie dopuściła się przestępstwa i działała w granicach obowiązującego prawa.
Nie zakończyło to jednak społecznego i moralnego sporu wokół jej działalności. Uczestnicy protestów podkreślają, że umorzenie śledztwa nie odbiera obywatelom prawa do krytycznej oceny działań lekarza ani do wyrażania sprzeciwu wobec jego potencjalnego zatrudnienia w publicznym szpitalu.
Od dyrekcji placówki oczekują przede wszystkim przejrzystości oraz jasnego informowania o planach kadrowych. Apel o spokojną debatę powinien natomiast dotyczyć obu stron sporu i nie może służyć delegitymizowaniu osób, które korzystają z konstytucyjnego prawa do zgromadzeń i wyrażania poglądów.















