Generalny remont Mostu Grunwaldzkiego we Wrocławiu jest konieczny i od lat oczekiwany. Nikt nie kwestionuje potrzeby wzmocnienia konstrukcji, poprawy bezpieczeństwa czy zwiększenia nośności jednej z najważniejszych przepraw w mieście. Kontrowersje budzi jednak zupełnie inny element inwestycji – plan przywrócenia niemieckiego wyglądu mostu sprzed 1945 roku.
Projekt zakłada bowiem odtworzenie historycznych ozdób, kopuł, przedwojennych latarni, płaskorzeźb, a nawet napisu „Kaiser Brücke”, czyli pierwotnej, cesarskiej nazwy mostu z okresu, gdy Wrocław znajdował się w granicach Niemiec.
Choć zwolennicy projektu tłumaczą takie działania troską o historyczną autentyczność zabytku, nie brakuje głosów, że jest to kolejny przykład przywracania niemieckiej symboliki w przestrzeni publicznej miasta kosztem jego powojennej, polskiej tożsamości. Most Grunwaldzki od blisko osiemdziesięciu lat funkcjonuje jako symbol polskiego Wrocławia. Zdaniem krytyków pomysłu przywracania niemieckiej, imperialnej symboliki, rolą samorządu powinno być przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa użytkowników i sprawnego przeprowadzenia remontu, a nie finansowanie rekonstrukcji elementów odwołujących się do epoki cesarskich Niemiec.
Pojawiają się również pytania o priorytety wydatkowania publicznych pieniędzy. W czasie, gdy Wrocław wciąż zmaga się z problemami infrastrukturalnymi, remontami ulic czy niedoinwestowaniem wielu osiedli, odtwarzanie przedwojennych niemieckich detali może być odbierane jako kosztowna i zbędna fanaberia.
Sam remont ma rozpocząć się na początku 2028 roku i potrwać około dwóch lat. W tym czasie most pozostanie przejezdny, choć kierowcy i pasażerowie komunikacji miejskiej muszą liczyć się z poważnymi utrudnieniami.
Do 2032 roku Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta planuje również remont kolejnych siedmiu ważnych przepraw, wśród nich Mostu Piaskowego, Zwierzynieckiego, Oławskiego, Trzebnickich oraz Osobowickich.
















