Pomoc dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź z września 2024 roku miała być szybka i skuteczna. Państwo uruchomiło wielomilionowe programy wsparcia, aby ratować lokalne firmy przed bankructwem. Jak pokazuje jednak najnowsza sprawa z Dolnego Śląska, tam gdzie pojawiają się publiczne pieniądze, nie brakuje również prób ich wyłudzenia.
Śledczy ustalili, że 54-letnia kobieta z powiatu zgorzeleckiego miała bezprawnie uzyskać ponad 180 tysięcy złotych przeznaczonych na usuwanie szkód popowodziowych. W dokumentacji przedstawionej przy rozliczeniu wsparcia znalazły się faktury i dokumenty mające potwierdzać wykonanie remontu obiektu gastronomicznego.
Problem w tym, że – jak ustalono w toku postępowania – prace zostały wykonane w zupełnie innym miejscu i nie miały związku z usuwaniem skutków powodzi.
Sprawa pokazuje, jak ważna jest dokładna kontrola publicznych programów pomocowych. Pieniądze przeznaczone na odbudowę po katastrofie naturalnej powinny trafiać do rzeczywiście poszkodowanych przedsiębiorców, a nie zasilać prywatne inwestycje osób próbujących wykorzystać nadzwyczajną sytuację.
Kobieta usłyszała już zarzuty oszustwa w Prokuraturze Rejonowej w Jeleniej Górze. Jeśli zarzuty się potwierdzą, może jej grozić kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Sprawa może mieć jednak szerszy wymiar. Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego poinformowała, że od jesieni 2024 roku udzieliła blisko 800 pożyczek dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź na łączną kwotę około 140 milionów złotych. Dotychczas skontrolowano niemal 500 beneficjentów, a pierwsze zawiadomienie do prokuratury zostało już skierowane.
To rodzi pytanie, czy przypadek ze Zgorzelca był jedynie jednostkowym incydentem, czy też początkiem ujawniania szerszych nieprawidłowości związanych z rozdysponowaniem środków przeznaczonych na pomoc popowodziową.
















