Najpierw wydano blisko pół miliona złotych z publicznych pieniędzy na stworzenie nowoczesnej przestrzeni dla czytelników. Teraz w tym samym miejscu samorząd województwa dolnośląskiego rozważa uruchomienie kawiarni połączonej ze sprzedażą produktów regionalnych. Plany dotyczą reprezentacyjnego holu Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej przy wrocławskim Rynku 58. Pomysł wywołał zdecydowany sprzeciw dyrekcji i pracowników placówki, a petycję w obronie biblioteki podpisało już ponad 5700 osób. W sprawie interweniował również dyrektor Biblioteki Narodowej. Urząd Marszałkowski przekonuje, że chce stworzyć nowoczesną przestrzeń łączącą kulturę z gastronomią, ale mimo narastającego protestu nie zadeklarował wycofania się z kontrowersyjnej koncepcji.
W samym sercu Wrocławia narasta spór o przyszłość jednej z najważniejszych instytucji kultury na Dolnym Śląsku. Dolnośląska Biblioteka Publiczna im. Tadeusza Mikulskiego, mieszcząca się w zabytkowej kamienicy Pod Złotą Palmą przy Rynku 58, od niemal osiemdziesięciu lat służy mieszkańcom regionu. To nie tylko wypożyczalnia książek, ale również miejsce spotkań autorskich, wydarzeń edukacyjnych, wystaw i przedsięwzięć kulturalnych.
Teraz część jej reprezentacyjnej przestrzeni może zostać przeznaczona na działalność handlowo-gastronomiczną. Pomysł forsowany przez przedstawicieli samorządu województwa i spółki Stawy Milickie S.A. spotkał się z gwałtowną reakcją środowiska bibliotekarskiego.
Kontrowersje są tym większe, że sporny hol przeszedł gruntowną modernizację zaledwie dwa lata temu. W lutym 2024 roku władze województwa dolnośląskiego uroczyście prezentowały odnowioną przestrzeń biblioteki, podkreślając jej nowoczesność, funkcjonalność i znaczenie dla mieszkańców.
Remont kosztował dokładnie 467 500 złotych i został sfinansowany z budżetu samorządu województwa. Prace objęły między innymi hol wejściowy, stanowisko obsługi i zapisu czytelników, szatnię, sanitariat oraz Galerię Pod Plafonem. Szczególną uwagę poświęcono poprawie dostępności dla osób z niepełnosprawnościami.
Za projekt modernizacji odpowiadał architekt Grzegorz Kłoda. Wnętrze otrzymało nowoczesną aranżację nawiązującą do charakteru zabytkowej kamienicy i znajdującego się w niej plafonu autorstwa Anny Szpakowskiej-Kujawskiej. Projekt spotkał się z uznaniem środowiska architektonicznego, zdobywając wyróżnienia w Polsce i za granicą. W lutym 2024 roku ówczesny członek zarządu województwa Krzysztof Maj podkreślał, że inwestowanie w rozwój bibliotek ma szczególne znaczenie wobec potrzeb czytelników.
Dziś pracownicy placówki pytają, dlaczego przestrzeń, której modernizację przedstawiano jako ważny krok w poprawie warunków korzystania z biblioteki, miałaby po tak krótkim czasie zmienić swoje przeznaczenie. Powstaje również pytanie, czy ewentualna przebudowa dopiero co odnowionego holu oznaczałaby konieczność poniesienia kolejnych wydatków z publicznych środków.
Według dyrekcji i pracowników biblioteki od kilku miesięcy prowadzone są rozmowy dotyczące odpłatnego udostępnienia holu na działalność komercyjną. W przedsięwzięciu miałaby uczestniczyć spółka Stawy Milickie S.A., powiązana z samorządem województwa dolnośląskiego. Wśród rozważanych pomysłów pojawił się sklep z dolnośląskimi produktami regionalnymi, między innymi serami, miodami i winami, a także kawiarnia lub bistro. Pracownicy obawiają się, że ustawienie lad, półek handlowych i stolików gastronomicznych ograniczy możliwość organizowania dotychczasowych wydarzeń.
Szczególne zastrzeżenia dotyczą przyszłości Galerii Pod Plafonem, w której odbywają się wystawy i spotkania kulturalne. Według przedstawicieli biblioteki kalendarz działalności wystawienniczej został zaplanowany na kilka kolejnych lat. Wprowadzenie działalności komercyjnej mogłoby więc oznaczać konieczność ograniczenia albo przeniesienia części dotychczasowych przedsięwzięć. Dyrekcja nie zgadza się z argumentem, że istniejące funkcje biblioteczne można bez przeszkód połączyć ze sprzedażą regionalnych produktów. Jej zdaniem hol jest już dobrze zagospodarowany i służy przede wszystkim osobom korzystającym z biblioteki.
Sprzeciw wobec koncepcji komercjalizacji wyraziła dyrektorka Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej Jolanta Ubowska wraz z zespołem pracowników. W opublikowanym stanowisku podkreślono, że hol jest integralną częścią instytucji kultury, a jego podstawowym zadaniem powinno pozostać zapewnianie czytelnikom dostępu do usług bibliotecznych i wydarzeń kulturalnych. Pracownicy zwracają uwagę, że jest to jedna z nielicznych przestrzeni w ścisłym centrum Wrocławia, z której mieszkańcy mogą korzystać bezpłatnie.
W obronie jej obecnej funkcji uruchomiono internetową petycję pod hasłem „Nie dla komercjalizacji przestrzeni Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej!”. Inicjatywa spotkała się z szerokim odzewem. Do 4 listopada pod dokumentem zebrano już ponad 5700 podpisów, a kolejne osoby nadal mogą wyrażać swój sprzeciw.
Wśród argumentów przedstawianych przez bibliotekarzy znajduje się również potrzeba dalszej modernizacji całej instytucji. Jak podkreślają, wiele pomieszczeń w zabytkowym budynku nadal wymaga poważnych prac remontowych. Biblioteka wypożycza rocznie ponad 200 tysięcy książek, płyt i filmów, a także wspiera działalność około 170 bibliotek publicznych województwa dolnośląskiego. Zdaniem autorów petycji to właśnie poprawa warunków funkcjonowania placówki powinna być priorytetem dla samorządu.
Spór o przyszłość reprezentacyjnego holu wrocławskiej biblioteki wykroczył już poza Dolny Śląsk. W sprawie interweniował dr Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej, który skierował pismo do marszałka województwa dolnośląskiego. Wyraził w nim zaniepokojenie możliwością zmiany przeznaczenia przestrzeni wykorzystywanej obecnie przez czytelników i uczestników wydarzeń kulturalnych.
Szczególne zastrzeżenia wzbudził fakt, że hol został niedawno wyremontowany właśnie po to, aby poprawić dostępność i warunki obsługi użytkowników. Dyrektor Biblioteki Narodowej zaznaczył, że nie kwestionuje potrzeby promowania regionalnych producentów ani poszukiwania atrakcyjnych miejsc prezentowania ich oferty. Jego zdaniem nie powinno się to jednak odbywać kosztem przestrzeni przeznaczonej na działalność publicznej biblioteki.
Makowski zwrócił również uwagę, że tworzenie nowych funkcji handlowych w miejscu niedawno zmodernizowanym ze środków publicznych wymaga przekonującego uzasadnienia. Interwencja szefa Biblioteki Narodowej pokazuje, że sprawa nie jest już wyłącznie lokalnym sporem o zagospodarowanie jednego pomieszczenia, ale dotyczy szerszego problemu ochrony przestrzeni publicznych instytucji kultury.
Zupełnie inaczej planowane przedsięwzięcie przedstawiają władze województwa dolnośląskiego. Rzecznik marszałka Michał Nowakowski przekonuje, że koncepcja ma służyć stworzeniu nowoczesnej kawiarni połączonej z czytelnią i promocją regionalnych produktów. Według Urzędu Marszałkowskiego takie rozwiązania funkcjonują już w wielu instytucjach kultury, również za granicą.
Przedstawiciele samorządu wskazują, że obecność kawiarni mogłaby zachęcać do odwiedzin osoby, które dotychczas rzadko korzystały z biblioteki. W nowej przestrzeni miałyby odbywać się także spotkania autorskie, promocje książek, wydarzenia literackie i inicjatywy lokalnych organizacji. Udział spółki Stawy Milickie tłumaczony jest jej zaangażowaniem w promocję dolnośląskich produktów.
Rzecznik zdementował przy tym sugestie, jakoby w bibliotece planowano sprzedawać karpie. Według niego nazwa spółki nie oznacza, że właśnie taki asortyment miałby znaleźć się w lokalu. Urząd Marszałkowski zapewnia również, że celem przedsięwzięcia nie jest ograniczenie działalności bibliotecznej. Problem w tym, że podobne deklaracje nie rozwiewają obaw pracowników, którzy wskazują na ograniczoną powierzchnię holu i jego intensywne wykorzystywanie do obecnych celów.
Wobec narastającego sprzeciwu portal branżowy „Lustro Biblioteki” ponownie zwrócił się do Urzędu Marszałkowskiego z pytaniem, czy planowane zmiany zostaną porzucone. Odpowiedź rzecznika Michała Nowakowskiego, opublikowana 3 listopada, nie zawiera deklaracji definitywnego odstąpienia od przedsięwzięcia.
Urząd poinformował, że projekt pozostaje na wstępnym etapie koncepcyjnym, jego szczegóły nie zostały jeszcze opracowane i nie podjęto wiążącej decyzji o realizacji. Zapewniono jednocześnie, że dalsze analizy mają być prowadzone w sposób transparentny, a ewentualne zmiany poprzedzi dialog. Rzecznik podkreślił także, że przestrzeń holu powinna nadal służyć przede wszystkim czytelnikom i kulturze.
Nie oznacza to jednak, że samorząd wycofał pomysł uruchomienia kawiarni i punktu sprzedaży regionalnych produktów. Na obecnym etapie nie przedstawiono szczegółowego projektu, kosztorysu ewentualnej przebudowy ani informacji o zasadach odpłatnego udostępnienia powierzchni. Nie wiadomo również, jaka część holu miałaby zostać przeznaczona na działalność gastronomiczno-handlową i jak wpłynęłoby to na funkcjonowanie Galerii Pod Plafonem. To właśnie brak konkretnych odpowiedzi na te pytania budzi dalsze zastrzeżenia środowiska bibliotekarskiego.
W sporze o przyszłość Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej szczególnie istotna pozostaje kwestia racjonalnego gospodarowania pieniędzmi publicznymi. W 2024 roku samorząd województwa przeznaczył 467,5 tysiąca złotych na modernizację holu i poprawę warunków obsługi użytkowników. Dwa lata później rozważa zmianę sposobu wykorzystania tej samej przestrzeni.
Samo połączenie funkcji bibliotecznej z gastronomiczną nie musi być rozwiązaniem niewłaściwym. W wielu instytucjach kultury kawiarnie rzeczywiście stanowią naturalne uzupełnienie działalności i tworzą atrakcyjne miejsca spotkań. Zasadnicze znaczenie mają jednak warunki, w jakich takie przedsięwzięcie jest realizowane. W przypadku Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej nie chodzi o zagospodarowanie nieużywanego lokalu, lecz o przestrzeń, która już dziś spełnia określone zadania.
Co więcej, została niedawno wyremontowana i wyposażona właśnie z myślą o tych funkcjach. Dlaczego więc zamiast kontynuować modernizację pozostałych pomieszczeń biblioteki, samorząd rozważa kolejne zmiany w miejscu, na którego urządzenie niedawno wydał niemal pół miliona złotych? Czy ewentualna przebudowa wymagałaby dodatkowych wydatków? Na jakich zasadach spółka Stawy Milickie miałaby korzystać z powierzchni biblioteki? Jakie korzyści finansowe i organizacyjne uzyskałaby sama placówka? I przede wszystkim: czy realizacja przedsięwzięcia nie oznaczałaby ograniczenia dostępu mieszkańców do przestrzeni kulturalnej? Na obecnym etapie pozostają to pytania wymagające odpowiedzi.
Dolnośląska Biblioteka Publiczna przy Rynku 58 jest instytucją, która od pokoleń pełni ważną funkcję w kulturalnym i edukacyjnym życiu Wrocławia. Jej znaczenie nie sprowadza się wyłącznie do udostępniania książek. To także miejsce spotkań, poznawania historii i kultury regionu oraz uczestnictwa w bezpłatnych wydarzeniach. Dlatego spór o przyszłość holu budzi tak duże zainteresowanie mieszkańców. Ponad 5700 podpisów pod petycją pokazuje skalę sprzeciwu wobec planów, które zdaniem ich przeciwników mogłyby osłabić publiczny charakter tej przestrzeni.
Władze województwa stoją teraz przed koniecznością wyjaśnienia, czy proponowana kawiarnia rzeczywiście stanowiłaby uzupełnienie działalności bibliotecznej, czy też odbywałaby się kosztem funkcji, które od lat służą mieszkańcom. Szczególnie ważne będzie przedstawienie konkretnego projektu, kosztów oraz zasad współpracy ze spółką Stawy Milickie. Nie można bowiem zapominać, że modernizacja biblioteki była finansowana ze środków publicznych, a podstawowym zadaniem tej instytucji pozostaje działalność kulturalna i edukacyjna.
Przyszłość holu przy Rynku 58 nie została jeszcze przesądzona. Jedno jest jednak pewne: tysiące mieszkańców i przedstawiciele środowiska bibliotekarskiego oczekują, że interes czytelników nie zostanie podporządkowany kolejnemu pomysłowi na komercyjne wykorzystanie atrakcyjnej przestrzeni w centrum Wrocławia. Petycja w obronie dotychczasowej funkcji holu pozostaje dostępna pod adresem:
https://www.petycjeonline.com/nie_dla_komercjalizacji_przestrzeni_dolnolskiej_biblioteki_publicznej















