Wciąż nie wiadomo, kiedy zakończy się sprawa krótkiego, ale problematycznego odcinka drogi rowerowej przy wrocławskiej ul. Sienkiewicza. Choć ten liczy niespełna 200 metrów, od lat pozostaje zamknięty dla do ruchu. Powodem jest przeciągający się spór między miejskimi instytucjami a konserwatorem zabytków.
Odcinek powstał przy okazji inwestycji deweloperskiej, jednak – jak wskazywali społecznicy – został wykonany niezgodnie z założeniami. Szczególne zastrzeżenia budzi jego zakończenie, które prowadzi bezpośrednio na jezdnię. W przeszłości dochodziło tam do niebezpiecznych sytuacji, w tym wypadków.
Miasto podjęło próbę rozwiązania problemu. W 2025 roku ogłoszono przetarg na przygotowanie projektu przebudowy, który miał połączyć istniejącą infrastrukturę z nowym odcinkiem w kierunku placu Bema. Zakres prac obejmował m.in. budowę przejazdów rowerowych, przebudowę przystanku autobusowego oraz uporządkowanie tzw. „dzikiego” przejścia w rejonie torowiska.
Projekt utknął jednak na etapie uzgodnień. Kluczową przeszkodą okazała się negatywna opinia Dolnośląskiego Konserwatora Zabytków wobec likwidacji zatoki autobusowej przy przystanku Świętokrzyska. To właśnie w jej miejscu miałaby powstać część trasy rowerowej.
Bez zgody konserwatora inwestycja nie może ruszyć. Miasto i jednostki odpowiedzialne za infrastrukturę – w tym Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta oraz Wrocławskie Inwestycje – szukają kompromisu. Według nieoficjalnych informacji przygotowywane są nowe warianty projektu, które mają uwzględniać zarówno potrzeby komunikacyjne, jak i ochronę historycznego układu ulicy.
To oznacza kolejne opóźnienia. Projektant ma rozpocząć prace od nowa, a termin ich zakończenia przesunięto wstępnie do marca 2027 roku.
Dla rowerzystów oznacza to utrzymanie obecnego stanu – braku spójnej i bezpiecznej trasy między placem Grunwaldzkim a placem Bema. Jak podkreślają aktywiści, istniejące rozwiązania są nieintuicyjne i mogą wprowadzać użytkowników w błąd, szczególnie w rejonie przystanków komunikacji miejskiej.
Na razie żadna ze stron nie przedstawiła ostatecznego rozwiązania, a krótki odcinek ścieżki pozostaje symbolem trudności w godzeniu rozwoju infrastruktury rowerowej z ograniczeniami konserwatorskimi.















