Kombatanci, mieszkańcy Wrocławia i żołnierze 16 Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej uczcili 83. rocznicę spektakularnego zamachu Armii Krajowej. 23 kwietnia 1943 roku Polacy przeprowadzili brawurową akcję dywersyjną na terenie dzisiejszego Wrocławia. Celem był pociąg wojskowy na ówczesnym Breslau Hauptbahnhof, czyli obecnym Dworcu Głównym.
O wydarzeniach sprzed 83 lat przypomina tablica pamiątkowa umieszczona na elewacji dworca w 1995 roku z inicjatywy Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej.
Głos zabrał m.in. dyrektor wrocławskiego oddziału Instytut Pamięci Narodowej, dr hab. Kamil Dworaczek, który przypomniał historię działalności „Zagra-Lin” i znaczenie tej operacji dla polskiego podziemia. Uczestnicy złożyli kwiaty i oddali hołd żołnierzom Armii Krajowej, którzy przeprowadzili jedną z najbardziej spektakularnych akcji dywersyjnych II wojny światowej.
Zamach był dziełem elitarnego oddziału Zagra-Lin, który specjalizował się w działaniach sabotażowych na terenie III Rzeszy. Ładunek wybuchowy eksplodował w momencie, gdy do peronu podjechał pociąg z urlopowanymi żołnierzami Wehrmachtu.
Według polskich ustaleń zginęły cztery osoby, a kilkanaście zostało rannych. Niemieckie raporty minimalizowały skalę strat, informując jedynie o rannych. Jak podkreślają historycy, znaczenie tej akcji wykraczało poza efekt militarny. Był to przede wszystkim silny cios psychologiczny – pokazujący, że polskie podziemie jest w stanie uderzyć w samym sercu Niemiec.
Oddział „Zagra-Lin”, dowodzony przez Bernarda Drzyzgę, działał głęboko na terytorium wroga. W 1943 roku przeprowadził również skuteczne zamachy w Berlinie. Do przeprowadzenia ataku we Wrocławiu użyto m.in. ładunku z zapalnikiem czasowym – prawdopodobnie wykorzystano zegarek marki Tavannes. Mimo szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej, wszystkim uczestnikom operacji udało się bezpiecznie wrócić do Generalnego Gubernatorstwa.
















