Sytuacja w ochronie zdrowia na Dolnym Śląsku jest „dramatycznie zła” – alarmują przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. Regionalni liderzy ugrupowania wskazują na rosnące zadłużenie szpitali, opóźnienia w płatnościach z Narodowego Funduszu Zdrowia i pogarszający się dostęp do diagnostyki.
Jak podkreślali politycy, problemy finansowe szpitali narastają od miesięcy, a w 2026 roku przybrały jeszcze większą skalę. Według przekazywanych danych w systemie ochrony zdrowia może brakować nawet 20 miliardów złotych. Jednocześnie placówki wciąż nie otrzymały pełnych rozliczeń za tzw. nadwykonania z ubiegłego roku.
Już w ubiegłym roku pojawiały się sygnały, że szpitalom brakuje środków na bieżące leczenie pacjentów i planowane operacje. W tym roku problemy zaczęły się jeszcze wcześniej
– wskazał Paweł Hreniak, poseł PiS.
Od 20 kwietnia trwa ogólnopolski protest szpitali powiatowych. Wzięło w nim udział ponad 100 placówek, co jest największą mobilizacją w tym sektorze od kilkunastu lat. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy rozliczeń z Narodowym Funduszem Zdrowia. Jak wskazywała radna Celińska-Majer, wiele placówek na Dolnym Śląsku wciąż nie otrzymało należnych środków.
Dyrektorzy szpitali nie są w stanie zamknąć sprawozdań finansowych, bo nie wiedzą, ile pieniędzy faktycznie dostaną. Trwają negocjacje, na jaki procent wykonanych świadczeń zgodzą się placówki
– podkreśliła radna Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, i członkini Komisji Zdrowia.
Jednym z najbardziej krytykowanych elementów obecnej polityki zdrowotnej są ograniczenia w diagnostyce, w tym badaniach profilaktycznych. Decyzje te są niezrozumiałe, bo w dłuższej perspektywie mogą generować jeszcze większe koszty dla systemu.
Samorządowcy ostrzegają, że szpitale znajdują się w coraz trudniejszej sytuacji finansowej. Brakuje pieniędzy nie tylko na inwestycje, ale także na bieżące funkcjonowanie – zakup sprzętu, leków czy opłaty za media. Placówki coraz częściej zmuszone są rozważać zaciąganie kredytów, a w niektórych przypadkach nawet korzystanie z finansowania pozabankowego.
To sytuacja, w której publiczna służba zdrowia może zostać zmuszona do zadłużania się na bardzo niekorzystnych warunkach
– alarmują politycy PiS, wskazując, że może to prowadzić do dalszego ograniczenia dostępności świadczeń i „wypychania” pacjentów do prywatnego sektora.















