Chaos na dolnośląskiej kolei. Awaria urządzeń sterowania ruchem na posterunku Wrocław Grabiszyn sparaliżowała czwartkowy poranek tysiącom pasażerów. Odwołano około 30 pociągów, a opóźnienia sięgają nawet 100 minut.
Od wczesnych godzin porannych pasażerowie Kolei Dolnośląskich oraz Polregio mierzą się z ogromnymi utrudnieniami na terenie Wrocławia i całego regionu. Powodem jest poważna awaria urządzeń sterowania ruchem kolejowym na posterunku Wrocław Grabiszyn.
Skutki są ogromne — odwołano około 30 połączeń, a wiele innych pociągów notuje opóźnienia przekraczające godzinę. Problemy dotyczą zarówno połączeń regionalnych, jak i dojazdów do pracy czy szkoły.
Największe utrudnienia dotyczą tras z Wrocławia do Trzebnicy, Głogowa, Świdnicy, Kątów Wrocławskich, Jeleniej Góry czy Jelcza-Laskowic.
Do godziny 14:00 całkowicie wstrzymano ruch pociągów na trasie Wrocław Główny – Trzebnica. Wprowadzono zastępczą komunikację autobusową, jednak pasażerowie skarżą się na chaos informacyjny i ogromne opóźnienia.
Według informacji przewoźników część składów jest spóźniona nawet o 90–100 minut. Problemy błyskawicznie przełożyły się na tłok na dworcach oraz frustrację podróżnych.
Awaria ponownie wywołała dyskusję o stanie infrastruktury kolejowej wokół Wrocławia. Mieszkańcy regionu od dawna zwracają uwagę, że przy każdej większej usterce lub remoncie system kolejowy na Dolnym Śląsku praktycznie traci płynność.
Wystarczy jedna awaria i cały region staje
– komentują pasażerowie.
Szczególnie irytujące dla podróżnych jest to, że problemy pojawiają się regularnie mimo wielomilionowych inwestycji kolejowych prowadzonych w ostatnich latach.
Czwartkowy chaos uderzył przede wszystkim w osoby dojeżdżające do pracy i szkół. Wielu pasażerów utknęło na stacjach bez jasnych informacji o dalszych możliwościach podróży.
Problemy kolejowe zbiegły się także z coraz większymi utrudnieniami drogowymi we Wrocławiu i okolicach, związanymi m.in. z remontami na Brochowie i zakorkowaną Opolską. Dla wielu mieszkańców regionu kolej miała być alternatywą wobec stania w korkach. Tymczasem czwartkowy poranek pokazał, jak kruchy pozostaje cały system transportowy aglomeracji.
PKP PLK szacuje, że usuwanie awarii może potrwać do godzin popołudniowych.















