Choć w przestrzeni publicznej często pojawia się hasło, że „smog dusi Wrocław”, najnowszy raport Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska pokazuje bardziej złożony obraz. Dane za 2025 rok wskazują na wyraźną poprawę jakości powietrza – zarówno w stolicy Dolnego Śląska, jak i w całym regionie.
W ciągu ostatnich 10 lat średnioroczne stężenie pyłu PM10 we Wrocławiu spadło o około 20 procent, a jeszcze większą poprawę odnotowano w przypadku drobniejszego i bardziej szkodliwego pyłu PM2,5 – aż o 34 procent. Co istotne, miasto mieści się obecnie we wszystkich obowiązujących w Polsce normach jakości powietrza.
Raport wskazuje jednak wyraźnie, że głównym źródłem zanieczyszczeń nie jest transport, lecz tzw. sektor komunalno-bytowy, czyli indywidualne ogrzewanie budynków. To właśnie spalanie paliw w domowych piecach odpowiada za większość emisji pyłów, zwłaszcza w sezonie grzewczym.
Dane to potwierdzają: zimą stężenia pyłu PM10 na stacjach miejskich są średnio o 39 procent wyższe niż latem. We Wrocławiu, przy Wybrzeżu Conrada-Korzeniowskiego, różnica ta wynosi około 25 procent. Jeszcze wyraźniej widać to przy pyle PM2,5 – jego poziom w sezonie grzewczym rośnie średnio o ponad 50 procent.
W skali całego województwa dolnośląskiego nie odnotowano w 2025 roku przekroczeń średniorocznych norm dla PM10 ani PM2,5. Wszystkie strefy uzyskały najwyższe klasy jakości powietrza. Lokalne przekroczenia norm dobowych dla PM10 pojawiały się jednak m.in. w Legnicy, Kłodzku czy Nowej Rudzie.
Trend poprawy jest widoczny w całym regionie. W latach 2016–2025 średnie stężenia PM10 spadły o około 24 procent, a w niektórych miastach – jak Dzierżoniów – nawet o blisko połowę. W samym Wrocławiu spadek utrzymuje się na poziomie około 20 procent.
Choć wg raportu GIOŚ jakość powietrza się poprawia, zdaniem miejskich urzędników problem smogu nie zniknął. Wg wrocławskiego magistratu kluczowe pozostaje dalsze ograniczanie emisji z domowych źródeł ogrzewania, które wciąż mają mieć największy wpływ na to, czym oddychają mieszkańcy.














