Spalona ściółka, zwęglone drzewa i hektary zniszczonego lasu – taki obraz pozostawiły po sobie ostatnie pożary na terenie Nadleśnictwa Oława. W ciągu zaledwie tygodnia doszło tam do dwóch groźnych zdarzeń, które – zdaniem pracowników Lasów Państwowych – mogą nie być przypadkowe.
Leśnicy coraz poważniej biorą pod uwagę scenariusz, według którego na Dolnym Śląsku może działać podpalacz. O sprawie mają zostać poinformowane służby.
Chciałbym wierzyć, że jest to jakaś niefortunna seria, aczkolwiek wszystko wskazuje na to, że te pożary są ze sobą powiązane, ponieważ wybuchły o bardzo zbliżonych godzinach i bardzo blisko siebie
– mówi Szymon Żak, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Oława.
Szczególne wątpliwości budzi miejsce pojawienia się ognia. Jak podkreślają specjaliści, pożary nie wybuchły przy drogach czy miejscach rekreacyjnych, gdzie można byłoby podejrzewać przypadkowe zaprószenie ognia.
Trudno tu mówić o niecelowym działaniu czy przypadkowym zdarzeniu, jeśli coś takiego dzieje się w środku drzewostanu, a wszystko wskazuje na to, że pożar zaczął się 10–15 metrów od drogi i był dosyć intensywny
– podkreśla Wojciech Mazur, specjalista ds. ochrony przeciwpożarowej lasu w Lasach Państwowych.
Jak dodaje, na miejscu nie odnaleziono śladów ogniska ani innych oznak wskazujących na przypadkowe zaprószenie ognia.
Pożary wybuchły w wyjątkowo niebezpiecznym momencie. Polska od wielu tygodni zmaga się z suszą, a poziom zagrożenia pożarowego w lasach utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Strażacy, którzy brali udział w akcji gaśniczej, relacjonowali, że płomienie bardzo szybko obejmowały młode sosny i podrosty.
Leśnicy przyznają, że gdyby wiatr był silniejszy lub reakcja służb opóźniła się choćby o kilkanaście minut, mogło dojść do ogromnej katastrofy ekologicznej. Sprawa ma zostać oficjalnie zgłoszona policji, która będzie wyjaśniać, czy pożary były efektem celowego działania człowieka.
Nie byłby to pierwszy taki przypadek w Polsce. W ostatnich dniach policjanci z województwa lubuskiego zatrzymali 40-letniego mężczyznę podejrzanego o seryjne podpalanie lasów. Mężczyzna przyznał się do winy, a za sprowadzenie zagrożenia dla życia i środowiska grozi mu nawet 8 lat więzienia.
Leśnicy apelują do mieszkańców o ostrożność i zgłaszanie wszelkich podejrzanych sytuacji w lasach. W obecnych warunkach nawet niewielki ogień może w kilka minut zamienić się w trudny do opanowania żywioł.















