Remont wiaduktów na ulicy Gazowej ma rozpocząć się dopiero 9 maja, ale mieszkańcy Brochowa, Iwin, Zacharzyc i Bieńkowic już mówią o komunikacyjnym paraliżu. Od soboty obowiązuje nowa organizacja ruchu, która miała przygotować okolicę do inwestycji. W praktyce spokojne osiedlowe uliczki zamieniły się w trasy tranzytowe, a kierowcy szukają przejazdu nawet przez prowizoryczne drogi wysypane tłuczniem.
Największe emocje budzi zamknięcie dotychczasowych relacji między Brochowem a Iwinami oraz wprowadzenie ruchu jednokierunkowego na części ulic Ziemniaczanej, Koreańskiej i Boiskowej. Mieszkańcy skarżą się, że codzienne dojazdy do pracy, szkoły czy sklepu zamieniły się w długie objazdy przez Buforową, Opolską i Krakowską. Problem pogłębia zamknięcie ul. Kościuszki w Zacharzycach, czyli jednej z alternatywnych tras do Wrocławia.
Samorządowcy tłumaczą, że zmiany są konieczne, bo remont wiaduktów i przebudowa skrzyżowania Gazowej, Karwińskiej i Mościckiego to jedna z największych inwestycji drogowych w tej części miasta. Problem w tym, że przy tak dużym przedsięwzięciu zabrakło realnie przygotowanej alternatywy dla mieszkańców. Trudno uznać za komfortowy objazd wypchnięcie ruchu na wąskie, zniszczone drogi albo prowizoryczne przejazdy przez pola.
Szczególnie krytykowana jest ul. Mościckiego, od lat wskazywana jako kluczowy dojazd do Brochowa. Zamiast wcześniejszej modernizacji wykonano jedynie doraźne poprawki. Podobne emocje budzi ul. Bukszpanowa, która w dokumentach planistycznych istnieje jako droga, ale w terenie dopiero teraz została prowizorycznie wysypana tłuczniem.
Wrocław i gmina Siechnice zapewniają, że będą obserwować sytuację i wprowadzać korekty. To jednak za mało, bo mieszkańcy oczekiwali przygotowanego planu, a nie testowania organizacji ruchu na żywym organizmie. Skoro urzędnicy sami przyznają, że potrzeba kilku tygodni, by ruch „się ułożył”, oznacza to, że koszt tego eksperymentu poniosą codziennie kierowcy, pasażerowie autobusów i mieszkańcy osiedlowych ulic.
Remont Gazowej jest potrzebny. Wiadukty są w złym stanie, a skrzyżowanie wymaga przebudowy. Ale potrzebna inwestycja nie zwalnia samorządów z obowiązku przygotowania sensownych objazdów. Na razie widać raczej spóźnione łatanie problemów niż dobrze skoordynowaną operację komunikacyjną.















