Spór o Mosty Trzebnickie pokazuje coraz częstszy problem współczesnego Wrocławia. Pod hasłami modernizacji i rozwoju infrastruktury forsowane są rozwiązania, które zdaniem ekspertów mogą prowadzić do bezpowrotnej utraty historycznego dziedzictwa miasta.
Jeszcze kilka dni temu miejscy urzędnicy przekonywali opinię publiczną, że planowany remont Mostów Trzebnickich został zablokowany przez Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Powód? Brak zgody na poszerzenie zabytkowej przeprawy w celu budowy dodatkowej infrastruktury rowerowej.
Teraz konserwator odpowiada i stawia sprawę jasno: nie chodzi o blokowanie remontu, lecz o obronę zabytku przed nieodwracalną ingerencją.
Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków Daniel Gibski przypomina, że już w 2023 roku przekazał szczegółowe wytyczne projektowe dotyczące remontu obiektu. Dwa lata później zaakceptował przygotowany projekt, wskazując jedynie konieczne uzupełnienia wynikające z zabytkowego charakteru mostu.
Nie zaakceptował natomiast jednego elementu – pomysłu odcięcia oryginalnych, nitowanych wsporników konstrukcyjnych i zastąpienia ich nowymi, szerszymi platformami dla ruchu pieszo-rowerowego.
Zdaniem konserwatora oznaczałoby to faktyczną likwidację części historycznej konstrukcji. To właśnie ten fragment projektu stał się osią sporu między urzędem a służbami ochrony zabytków.
W ostatnich latach we Wrocławiu coraz częściej można odnieść wrażenie, że historyczny charakter miasta przegrywa z forsowaną przez część urzędników wizją przebudowy przestrzeni pod potrzeby polityki transportowej.
Oczywiście rozwój infrastruktury rowerowej jest potrzebny. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy realizowany jest kosztem zabytków, których nie da się odtworzyć po ich zniszczeniu.
Konserwator zwraca uwagę, że miasto przez kilka lat nie przedstawiło żadnej alternatywnej koncepcji pozwalającej pogodzić potrzeby komunikacyjne z ochroną historycznej substancji mostu.
Odrzucone miały zostać między innymi propozycje jednostronnego ruchu rowerowego po obu stronach przeprawy czy budowy dodatkowej kładki pieszo-rowerowej pomiędzy istniejącymi mostami.
Co ciekawe, inwestor nie zdecydował się również na złożenie zażalenia do organu wyższej instancji. Zdaniem konserwatora może to świadczyć o obawie przed utrzymaniem jego stanowiska przez administrację centralną.
Daniel Gibski przypomina, że podobna sytuacja miała miejsce wcześniej w Opolu, gdzie organy wyższego szczebla podzieliły argumentację służb konserwatorskich.
Tym bardziej zaskakuje próba przedstawiania całej sprawy jako prostego konfliktu między „postępem” a „urzędniczą blokadą”.
Najmocniej wybrzmiewają słowa konserwatora, który zauważa absurd samego pomysłu „poszerzania zabytku”.
Historyczne mosty nie są współczesnymi konstrukcjami, które można dowolnie przebudowywać według aktualnych trendów urbanistycznych. Ich wartość polega właśnie na zachowaniu oryginalnej formy i rozwiązań technicznych. Jak podkreśla Gibski, nikt nie wpadłby dziś na pomysł poszerzania Mostu Tumskiego czy Mostów Młyńskich. Tymczasem podobna logika została zastosowana wobec Mostów Trzebnickich.
Remont przeprawy jest potrzebny i nikt tego nie kwestionuje. Pytanie brzmi jednak, czy modernizacja musi oznaczać niszczenie elementów, które przez dziesięciolecia stanowiły część historycznego krajobrazu Wrocławia.
Zamiast kolejnej medialnej wojny warto wrócić do rozmów i poszukać rozwiązania, które połączy potrzeby mieszkańców z obowiązkiem ochrony dziedzictwa pozostawionego przez poprzednie pokolenia. Bo zabytki można wyremontować. Po ich zniszczeniu pozostają już tylko archiwalne fotografie.















