We Wrocławiu doszło do pierwszej bez wyroku sądowego transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa dwóch mężczyzn. Sprawa wywołuje ogromne emocje, bo dla wielu środowisk to próba obchodzenia polskiej konstytucji i wprowadzania małżeństw jednopłciowych pod presją zagranicznych trybunałów oraz instytucji unijnych.
Ryszard Ziobro i Tomasz Kwietko-Bębnowski, którzy zawarli ślub w Wiedniu, odebrali we wrocławskim Urzędzie Stanu Cywilnego dokument potwierdzający transkrypcję aktu małżeństwa. Decyzja została podjęta po wcześniejszych orzeczeniach TSUE oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Krytycy takich działań przypominają, że polska konstytucja wprost definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Chodzi o art. 18 Konstytucji RP, który stanowi, że:
„Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny (…) znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”.
Zdaniem wielu prawników i środowisk konserwatywnych oznacza to, że wprowadzanie małżeństw jednopłciowych wymagałoby zmiany konstytucji, a nie administracyjnych interpretacji czy nacisków międzynarodowych trybunałów.
Coraz więcej emocji budzi także rola instytucji europejskich. Krytycy wskazują, że Trybunał Sprawiedliwości UE oraz europejskie instytucje coraz częściej próbują wpływać na kwestie światopoglądowe i ustrojowe, które zgodnie z zasadą suwerenności powinny pozostawać w kompetencjach państw narodowych.
Dla wielu obserwatorów sytuacja, w której zagraniczne wyroki zaczynają wymuszać zmiany w obszarach dotyczących rodziny i porządku konstytucyjnego, jest niebezpiecznym precedensem.
Jeśli dziś pod presją unijnych trybunałów zmienia się definicję małżeństwa, to jutro podobny mechanizm może dotyczyć kolejnych kwestii światopoglądowych
– alarmują przeciwnicy tych zmian.
Szczególne kontrowersje budzą wypowiedzi aktywistów LGBT, którzy otwarcie mówią, że ich celem jest pełne zalegalizowanie ślubów jednopłciowych w Polsce.
Przedstawiciele środowiska tzw. Homokomando zapowiadają dalszą walkę sądową i podkreślają, że „śluby też wywalczą”.
Dla przeciwników takich zmian to dowód, że nie chodzi już o pojedyncze kwestie administracyjne, ale o próbę całkowitego przebudowania obowiązującego w Polsce modelu rodziny.
Cała sprawa pokazuje coraz większy konflikt między konserwatywną interpretacją polskiej konstytucji a oczekiwaniami części środowisk politycznych i aktywistycznych wspieranych przez orzecznictwo europejskich trybunałów.
Pojawiają się też pytania o granice wpływu Unii Europejskiej i Rady Europy na krajowe ustawodawstwo oraz o to, czy decyzje dotyczące tak fundamentalnych kwestii powinny zapadać w polskim parlamencie, czy pod naciskiem międzynarodowych instytucji.















