Były starosta karkonoski Krzysztof W. nie odpowie karnie za posługiwanie się podrobionym świadectwem maturalnym. Prokuratura właśnie umorzyła śledztwo, ale nie dlatego, że nie doszło do przestępstwa. Wręcz przeciwnie – śledczy zgromadzili materiał dowodowy, który jednoznacznie wskazuje, że dokument był fałszywy. Problem polega na tym, że od jego wystawienia minęło już ponad 20 lat.
Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze, dochodzenie dotyczyło świadectwa dojrzałości oraz dwóch jego odpisów wystawionych na dane Krzysztofa W. Dokument miał pochodzić z Liceum Zawodowego Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego w Karpaczu.
Śledczy przeanalizowali szkolną dokumentację, w tym księgi egzaminów maturalnych, a także przesłuchali byłych uczniów i pracowników szkoły. Ustalenia okazały się jednoznaczne. Żadna z przesłuchanych osób nie potwierdziła, by Krzysztof W. uczęszczał do tej szkoły lub zdawał tam egzamin dojrzałości.
Prokuratura wprost stwierdziła, że były starosta nie zdawał matury w tej placówce w 1999 roku.
Co więcej, ustalono również, w jaki sposób dokument powstał. Według śledczych świadectwo oraz jego odpisy zostały sporządzone na oryginalnych drukach przez pracownicę sekretariatu szkoły. Kobieta podczas przesłuchania przyznała się do wypełnienia dokumentów.
Z ustaleń prokuratury wynika także, że już w listopadzie 2001 roku Krzysztof W. posłużył się tym świadectwem podczas rekrutacji do Kolegium Karkonoskiego w Jeleniej Górze. Na jego podstawie został przyjęty na studia.
Mimo tych ustaleń postępowanie zostało umorzone. Powód jest formalny – karalność zarówno podrobienia dokumentu, jak i posłużenia się nim jako autentycznym, uległa przedawnieniu. Zgodnie z przepisami po upływie 10 lat od popełnienia czynu sprawca nie może już zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.
To jednak nie kończy całej sprawy.
Prokuratura wyłączyła część materiałów do odrębnego postępowania administracyjnego. Jego celem ma być unieważnienie dyplomu ukończenia studiów wyższych, które były starosta uzyskał dzięki przedłożeniu zakwestionowanego świadectwa maturalnego.
Sprawa wywoływała ogromne kontrowersje w regionie już od wielu miesięcy. Wątpliwości dotyczące wykształcenia Krzysztofa W. były jednym z argumentów podnoszonych przez radnych, którzy w lutym doprowadzili do jego odwołania z funkcji starosty karkonoskiego.
Choć więc odpowiedzialności karnej nie będzie, ustalenia śledczych stawiają pod znakiem zapytania podstawy całej ścieżki edukacyjnej i późniejszej kariery samorządowej byłego starosty. Po ponad dwóch dekadach państwo potwierdziło, że dokument był fałszywy. Problem w tym, że zrobiło to zbyt późno, by ktokolwiek mógł ponieść za to odpowiedzialność karną.















