Reprezentacja Polski przegrała we Wrocławiu z Ukrainą 0:2 w meczu towarzyskim, który miał być ważnym sprawdzianem przed jesiennymi rozgrywkami Ligi Narodów. Spotkanie odbyło się zaledwie kilka dni po kontrowersyjnej decyzji władz Ukrainy dotyczącej gloryfikacji UPA, co nadało rywalizacji dodatkowy, pozasportowy wymiar. Niestety dla biało-czerwonych, również na boisku powodów do zadowolenia zabrakło.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem niedzielne spotkanie budziło duże emocje. Wrocław przygotował się na przyjazd ponad 30 tysięcy kibiców, uruchomiono dodatkowe linie tramwajowe i autobusowe, a sam mecz miał być świętem futbolu i okazją do sprawdzenia reprezentacji Jana Urbana przed jesiennymi wyzwaniami.
Tymczasem wydarzenie odbywało się w cieniu napięć wywołanych decyzją władz Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Dla wielu Polaków był to kolejny dowód, że Kijów nadal ignoruje polską wrażliwość dotyczącą ludobójstwa na Wołyniu. Na stadionie polityka zeszła jednak na dalszy plan, a uwagę kibiców skupiły wydarzenia boiskowe.
Początek meczu nie zapowiadał katastrofy. Polacy częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali narzucić własne warunki gry. Brakowało jednak konkretów, a ofensywne akcje kończyły się przed polem karnym rywali. Najlepszą okazję zmarnował Oskar Pietuszewski, który przegrał pojedynek sam na sam z Anatolijem Trubinem.
Kluczowy okazał się ostatni kwadrans pierwszej połowy. Najpierw błąd w rozegraniu wykorzystał Roman Jaremczuk, który precyzyjnym strzałem z dystansu pokonał Marcina Bułkę. Chwilę przed przerwą Andrij Jarmołenko wykorzystał fatalne krycie polskiej defensywy i podwyższył wynik na 2:0.
Po zmianie stron Jan Urban przeprowadził prawdziwą rewolucję kadrową. Na murawie pojawiło się kilku debiutantów, ale obraz gry nie uległ znaczącej poprawie. Najbliżej zdobycia bramki był Karol Świderski, którego strzał z kilku metrów obronił ukraiński bramkarz. Polacy nie potrafili jednak znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę przeciwnika.
Ukraina wygrała zasłużenie, pokazując większą skuteczność i lepszą organizację gry. Dla reprezentacji Polski była to kolejna bolesna lekcja po marcowej porażce ze Szwecją, która przekreśliła marzenia o awansie na mundial.
Przed Janem Urbanem pozostaje jeszcze jeden sprawdzian. Już 3 czerwca biało-czerwoni zmierzą się w Warszawie z Nigerią. Jeśli jednak polska kadra ma myśleć o odbudowie swojej pozycji, musi szybko znaleźć odpowiedź na problemy widoczne we Wrocławiu – zwłaszcza w defensywie i skuteczności pod bramką rywali.














