Rząd zdecydował się na ponowne uruchomienie programu osłonowego „Ceny Paliw Niżej”. Maksymalna cena benzyny 95 została ustalona na poziomie 6,41 zł za litr, benzyny 98 na 7,20 zł, natomiast oleju napędowego na 7,37 zł. Obniżka szybko stała się zauważalna na stacjach. Szczególnie spektakularny efekt przyniosła w Zgorzelcu, gdzie pojawiły się kolejki samochodów na niemieckich numerach rejestracyjnych.
Różnica między cenami po dwóch stronach granicy sięga nawet około 2 zł na litrze. Dla mieszkańców Görlitz i okolic oznacza to, że ponownie opłaca się przejechać kilka kilometrów do Polski, zatankować do pełna, a często również napełnić dodatkowy kanister.
W Niemczech jest tak drogo, całkiem logicznie. To teraz 40 centów różnicy. I zdecydowanie warto
– tłumaczył jeden z niemieckich kierowców.
Inny mówił nawet o różnicy wynoszącej około 60 eurocentów na litrze. Wzmożony ruch potwierdzają pracownicy stacji. Najbardziej oblegane są punkty przy ulicach Armii Krajowej, Słowiańskiej, Łużyckiej i Daszyńskiego. Na części z nich większość tankujących stanowią obecnie kierowcy zza zachodniej granicy.
Niemcy ruszyli. Dla nich to jest bardzo duża obniżka na paliwie przy zatankowaniu całego baku
– mówi Magda Szczepańska, kierownik jednej ze zgorzeleckich stacji.
Jak zapewnia, mimo dużego zainteresowania nie powinno być problemów z dostępnością paliwa. O ile dla niemieckich kierowców polskie stacje ponownie stały się atrakcyjnym miejscem zakupów, o tyle wśród polskich kierowców oceny rządowego programu są znacznie mniej entuzjastyczne.
Niższe ceny są odczuwalną ulgą dla domowych budżetów, jednak kierowcy zwracają uwagę na moment wprowadzenia rozwiązania. Przez wcześniejsze miesiące zarówno zwykli użytkownicy samochodów, jak i przedsiębiorcy oraz branża transportowa musieli mierzyć się z wysokimi kosztami tankowania. Dopiero teraz rząd zdecydował się na ponowne uruchomienie mechanizmu ograniczającego ceny.
Szczególnie krytycznie do skali wsparcia podchodzą przedstawiciele transportu, dla których paliwo stanowi jeden z podstawowych kosztów prowadzenia działalności. Łukasz Maroszek, kierownik centrum serwisowego pojazdów ciężarowych w Żarskiej Wsi, określa program jako „marne pocieszenie” dla branży.
Mieszane opinie słychać również wśród kierowców z Jeleniej Góry, Milicza, Lwówka Śląskiego czy Wrocławia. Sama obniżka jest przyjmowana pozytywnie, ale jej zakres i przede wszystkim czas obowiązywania pozostawiają niedosyt.
Największym problemem może okazać się właśnie krótkotrwałość programu. Maksymalne ceny mają obowiązywać jedynie do końca sierpnia. Od 1 września 2026 roku stawka VAT ma ponownie wynosić 23 procent, a mechanizm cen maksymalnych przestanie działać. Według obecnych zapowiedzi rząd nie przewiduje przedłużenia programu.
Oznacza to, że rozwiązanie wprowadzone po okresie wysokich cen będzie funkcjonowało stosunkowo krótko. Kierowcy mogą więc odczuć poprawę przy dystrybutorach, ale trudno obecnie mówić o trwałym rozwiązaniu problemu kosztów paliwa.
Paradoksalnie jednym z najbardziej widocznych skutków rządowej interwencji stał się na razie powrót turystyki paliwowej. Niemieccy kierowcy, dla których różnica cen jest szczególnie atrakcyjna, ponownie masowo przekraczają granicę, by tankować w Zgorzelcu. Dla polskich kierowców pozostaje natomiast pytanie, dlaczego na wyraźniejszą interwencję trzeba było czekać tak długo i co stanie się z cenami już 1 września, gdy program przestanie obowiązywać.















