Afera wokół Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego zatacza coraz szersze kręgi. Do wcześniejszych kontrowersji dotyczących wielomilionowych wypłat dla przedsiębiorców związanych z osobami z otoczenia KARR i lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej dochodzi kolejny przypadek.
Tym razem chodzi o „Amelkową Chatę” na Przełęczy Okraj, jeden z najwyżej położonych obiektów turystycznych w regionie. Pensjonat znajduje się na wysokości około 1050 metrów n.p.m. Według ujawnionych informacji właściciel obiektu miał wystąpić o 80 tys. zł wsparcia po powodzi, a Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego przyznała mu 90 tys. zł.
Największe wątpliwości budzi lokalizacja pensjonatu. Obiekt znajduje się wysoko na Przełęczy Okraj i – według dostępnych informacji – nie został zalany podczas powodzi z września 2024 roku. Co więcej, w czasie kataklizmu w „Amelkowej Chacie” miał działać punkt pomocy dla poszkodowanych mieszkańców.
To właśnie dlatego przyznanie obiektowi pieniędzy z programu wsparcia dla przedsiębiorców dotkniętych skutkami powodzi rodzi pytania o kryteria, na podstawie których podejmowano decyzje.
Sama wysokość położenia obiektu oczywiście nie przesądza jeszcze o braku innych strat związanych z powodzią, takich jak np. przerwanie działalności, problemy z dojazdem czy spadek przychodów. W przedstawionych materiałach nie ma jednak szczegółowego wyjaśnienia, jakie konkretne szkody miały uzasadniać wypłatę 90 tys. zł. Dodatkowe emocje wywołują powiązania właściciela pensjonatu.
Właścicielem „Amelkowej Chaty” ma być Jan Kowalski, wieloletni partner Ewy Kocemby, radnej Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z Koalicji Obywatelskiej i byłej burmistrz Lubawki. Według publikowanych informacji oboje mieli być zaangażowani w prowadzenie obiektu. To kolejny przypadek w szerszej aferze KARR, w którym beneficjent pomocy popowodziowej okazuje się osobą powiązaną z lokalnym środowiskiem politycznym.
Nie oznacza to automatycznie, że wsparcie zostało przyznane niezgodnie z prawem. Właśnie dlatego kluczowe pozostaje wyjaśnienie, na jakiej podstawie przyznano środki i jakie szkody zostały wykazane we wniosku.Afera KARR ma już poważne konsekwencje Sprawa „Amelkowej Chaty” pojawia się w momencie, gdy Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego znajduje się pod silną presją polityczną i kontrolną.
Wcześniej ujawniono m.in., że 4,5 mln zł pomocy trafiło do trzech podmiotów z Dziwiszowa, w tym przedsiębiorstw powiązanych z ówczesną wiceprezes KARR Anną Konieczyńską. Po wybuchu afery Konieczyńska została odwołana z funkcji. Następnie stanowisko stracił również prezes KARR Hubert Papaj, a Zarząd Województwa Dolnośląskiego odwołał całą radę nadzorczą spółki.
Powołano nowe władze, których zadaniem ma być przeprowadzenie audytu oraz współpraca z instytucjami kontrolującymi działalność agencji.
Nieprawidłowości związane z rozdysponowywaniem pomocy popowodziowej badają już Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuratura. CBA prowadziło również czynności w jeleniogórskim ratuszu, gdzie sprawdzano procedurę wydawania przedsiębiorcom zaświadczeń potrzebnych do ubiegania się o wsparcie.
Skala sprawy powoduje, że pytania nie dotyczą już wyłącznie poszczególnych beneficjentów, ale całego mechanizmu przyznawania pomocy. W przypadku „Amelkowej Chaty” najważniejsze jest ustalenie, jakie konkretnie straty poniósł obiekt położony na Przełęczy Okraj i dlaczego przyznana kwota była wyższa niż ta, o którą pierwotnie wnioskowano.
Dopóki nie zostaną przedstawione pełne dokumenty i wyniki kontroli, nie sposób przesądzać o naruszeniu prawa. Kolejny przypadek związany z osobą z politycznego otoczenia Koalicji Obywatelskiej niewątpliwie jednak pogłębia kryzys zaufania wokół KARR.
















