Zaledwie 22 dni trwała rządowa kariera prof. Barbary Mróz-Gorgoń. Wrocławska naukowiec poinformowała o rezygnacji z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Bezpośrednim powodem stała się burza wywołana raportem „Polaków portret własny”, którego była autorką.
Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli
– napisała, informując o dymisji.
Problem w tym, że krytyka nie dotyczyła wyłącznie oceny politycznej czy stylistyki dokumentu. W raporcie odnaleziono konkretne błędy faktograficzne, które błyskawicznie zaczęły krążyć po mediach. Z dokumentu można było dowiedzieć się m.in., że Polska miała pięcioro noblistów, Katowice leżą w centralnej części kraju czy że młode pokolenie Polaków płynnie posługuje się językiem mandaryńskim.
Dymisja jest tym bardziej kłopotliwa dla rządu, że jeszcze kilka tygodni wcześniej premier Donald Tusk osobiście przedstawiał Mróz-Gorgoń w wyjątkowo entuzjastyczny sposób.
Najwybitniejsza w Polsce specjalistka od kształtowania marki, atrakcyjnych, czytelnych brandów dla firm, promocji strategicznych
– mówił podczas ogłaszania jej nominacji.
Premier przekonywał wówczas, że objęcie przez nią stanowiska jest „zwieńczeniem dotychczasowych działań” ekspertki. Po 22 dniach pełnomocniczki w rządzie już nie ma. Kontrowersje dodatkowo wzrosły, gdy Mróz-Gorgoń przyznała w Polsat News, że podczas pracy nad raportem wykorzystywano sztuczną inteligencję. Zastrzegała przy tym, że opublikowany dokument nie był ostateczną wersją opracowania.
Nie zmieniło to faktu, że materiał przygotowany pod jej kierunkiem i dotyczący promocji wizerunku Polski sam stał się poważnym problemem wizerunkowym.
Barbara Mróz-Gorgoń jest przede wszystkim związana z Uniwersytetem Ekonomicznym we Wrocławiu, gdzie zajmuje się marketingiem, brandingiem oraz strategią przedsiębiorstw. Jest profesorem tej uczelni, a od 2022 roku również profesor wizytującą na Kasetsart University w Bangkoku. Jej zawodowy profil obejmuje działalność naukową, konsultingową i biznesową.
Jest autorką publikacji poświęconych marketingowi i rebrandingowi oraz współpracowała z licznymi organizacjami biznesowymi. Jej wrocławska aktywność nie ograniczała się jednak do uczelni.
Nazwisko Mróz-Gorgoń pojawiło się kilka lat temu również przy okazji głośnej sprawy rady programowej Wrocławskiego Parku Wodnego. Ciało doradcze wzbudzało kontrowersje przede wszystkim z powodu niejasności dotyczących jego składu, zasad funkcjonowania i wynagrodzeń. Według ówczesnych ustaleń medialnych członkowie rady mieli otrzymywać po ponad 2 tys. zł za spotkanie, a w jej składzie znajdowało się wiele osób związanych z otoczeniem władz miasta. Wśród wymienianych członków znajdowała się właśnie prof. Barbara Mróz-Gorgoń.
Sprawa wywoływała pytania o sens utrzymywania kosztownego ciała doradczego przy miejskiej spółce zarządzającej basenami. Mróz-Gorgoń była również członkinią Rady ds. Rozwoju Społecznego działającej przy prezydencie Wrocławia.
Nietypowym elementem jej zawodowego CV jest także działalność przy organizacji Strike King. Mróz-Gorgoń figuruje w oficjalnym zespole federacji jako dyrektor kreatywna. Organizacja zajmuje się przygotowywaniem widowiskowych gal kickboxingu w formule K-1 w małych rękawicach.
Warto tutaj zachować precyzję: choć format takich wydarzeń nawiązuje pod względem oprawy do niezwykle popularnego rynku gal walk i bywa zestawiany z boomem na tzw. freak fighty, Strike King przedstawia się jako federacja sportowa i organizuje przede wszystkim pojedynki zawodowych kickbokserów. Nie ma więc podstaw, by wszystkie organizowane przez nią gale określać wprost mianem freak fightów.
Sam fakt, że profesor zajmująca się brandingiem współtworzyła marketingowo przedsięwzięcie z pogranicza zawodowego sportu i widowiskowej rozrywki, dobrze pokazuje jednak, jak daleko jej zawodowa aktywność wychodziła poza akademickie mury.
Gdy Donald Tusk powoływał Barbarę Mróz-Gorgoń na rządowe stanowisko, nominacja miała symbolizować profesjonalizację promocji Polski i stworzenie spójnej strategii marki narodowej. Niecały miesiąc później projekt znalazł się w centrum kryzysu wizerunkowego.
Sama była pełnomocniczka przedstawia swoją rezygnację jako konsekwencję fali hejtu. Krytycy wskazują jednak, że zasadniczym problemem pozostają błędy w raporcie przygotowanym przez osobę powołaną właśnie ze względu na kompetencje eksperckie.
W efekcie nominacja, której premier nadał wyjątkowo wysoką rangę i którą opatrzył niemal bezwarunkową pochwałą nowej pełnomocniczki, zakończyła się po 22 dniach. Trudno o bardziej spektakularne zderzenie rządowej promocji z rzeczywistością.















