Problemy z wrocławskim przetargiem śmieciowym ciągną się kolejny miesiąc. Ekosystem nie otworzył ofert 17 września, jak wcześniej planowano. Nowy termin wyznaczono na 30 października. Oznacza to, że miasto nadal będzie funkcjonować bez docelowych, wieloletnich kontraktów na odbiór i zagospodarowanie odpadów.
Aktualne ogłoszenia przetargowe potwierdzają, że termin składania ofert został przesunięty na 30 października 2026 roku, godz. 10:00. Poprzednio przewidywano 17 września. Sprawa jest tym bardziej istotna, że nowy przetarg ma obejmować cztery lata i według samego Ekosystemu jego łączna wartość przekracza 2 mld zł.
Przyczyną kolejnego przesunięcia są odwołania przedsiębiorstw zainteresowanych realizacją zamówienia. Do Krajowej Izby Odwoławczej wpłynęły 24 odwołania dotyczące warunków przetargu. Ekosystem informował o nich już w sierpniu.
Prezes miejskiej spółki Michał Młyńczak wskazuje, że zastrzeżenia wykonawców dotyczą kilku powtarzających się obszarów. Chodzi m.in. o wymagane poziomy recyklingu, system kar umownych, zasady waloryzacji wynagrodzeń oraz szczegółowe warunki wykonywania usług. To właśnie konieczność rozstrzygnięcia tych sporów blokuje przejście do kolejnego etapu postępowania.
Obecnego postępowania nie należy jednak traktować jako prostego przedłużenia jednego przetargu prowadzonego bez przerwy od 2025 roku. Historia jest bardziej skomplikowana.
Wrocław od wielu miesięcy próbuje wyłonić wykonawców nowych umów. Poprzednie postępowania były przedmiotem sporów przed Krajową Izbą Odwoławczą i Sądem Zamówień Publicznych. W maju 2026 roku KIO umożliwiła Ekosystemowi ich unieważnienie, a na początku czerwca spółka formalnie zdecydowała o rozpoczęciu procedury od nowa. Nowy przetarg ogłoszono pod koniec lipca. Teraz również on napotkał na poważną przeszkodę w postaci kilkudziesięciu odwołań wykonawców.
Mimo przedłużającej się procedury odpady z miasta są normalnie odbierane. Ekosystem korzysta z umów przejściowych zawieranych w trybie z wolnej ręki. Spółka podkreśla, że rozwiązanie to jest zgodne z Prawem zamówień publicznych i służy zapewnieniu ciągłości usługi do czasu zawarcia nowych kontraktów.
Już na początku 2026 roku miasto informowało, że po wygaśnięciu wcześniejszych umów odbiór odbywa się właśnie na takich zasadach. W miejskich materiałach wskazywano, że system funkcjonował w ten sposób już od około pół roku. W planie zamówień na 2026 rok przewidziano zresztą dla kolejnych sektorów miasta wielomilionowe zamówienia z wolnej ręki, służące zabezpieczeniu odbioru odpadów do czasu zakończenia docelowych procedur.
Dla mieszkańców sytuacja ma dodatkowy wymiar. Od 1 września obowiązuje nowa stawka opłaty za gospodarowanie odpadami. Za odpady segregowane mieszkańcy płacą obecnie 55 zł miesięcznie od osoby, czyli niemal 14 zł więcej niż wcześniej. Nowe stawki zostały przyjęte przez Radę Miejską w lipcu. Miasto tłumaczy podwyżkę wzrostem kosztów funkcjonowania całego systemu. Jednocześnie jednak finalny model odbioru odpadów na kolejne lata nadal nie został wyłoniony w konkurencyjnym postępowaniu.
To nie oznacza, że podwyżka opłat jest bezpośrednio skutkiem przedłużającego się przetargu. Są to odrębne kwestie. Z punktu widzenia mieszkańca zestawienie jest jednak czytelne: opłaty zostały już podniesione, podczas gdy miejska spółka nadal nie zakończyła jednego z największych postępowań dotyczących gospodarki komunalnej. Skala zamówienia częściowo tłumaczy jego złożoność.
Wrocław podzielony jest na sektory, a wykonawcy mają odpowiadać nie tylko za odbiór, lecz również zbieranie, transport i zagospodarowanie poszczególnych frakcji odpadów. Ekosystem sam określał wcześniejsze postępowania jako jedne z największych i najbardziej skomplikowanych w historii miasta. Już na wcześniejszym etapie wykonawcy składali setki pytań do dokumentacji, a spory wielokrotnie trafiały do KIO.
Spółka argumentuje, że terminy wydłużają przede wszystkim środki prawne wykorzystywane przez uczestników postępowań i że nie ma pełnej kontroli nad długością procedury. Z drugiej strony faktem pozostaje, że Wrocław od długiego czasu nie dysponuje stabilnym, wieloletnim kontraktem wyłonionym w docelowym przetargu, a kolejne terminy ulegają przesunięciu.
Nowy termin otwarcia ofert wyznaczono na 30 października. Nawet jeśli tym razem zostanie dotrzymany, nie oznacza to jeszcze automatycznego podpisania umów. Po otwarciu ofert trzeba będzie je zweryfikować, wybrać wykonawców, a uczestnikom postępowania ponownie będą przysługiwały przewidziane prawem środki odwoławcze.
Dlatego dziś nie da się przesądzić, kiedy dokładnie miasto przejdzie z kontraktów przejściowych na nowe czteroletnie umowy. Dla mieszkańców najważniejsze jest, że ciągłość odbioru odpadów nie jest obecnie zagrożona. Ekosystem zapewnia, że harmonogramy są realizowane normalnie. Nie zmienia to jednak faktu, że przedłużający się przetarg staje się jednym z największych problemów organizacyjnych wrocławskiego systemu gospodarki odpadami.















