Blisko dwa lata po dramatycznej powodzi, która zdewastowała Kotlinę Kłodzką, wielu mieszkańców Stronia Śląskiego nadal funkcjonuje w rzeczywistości prowizorek, zniszczonych parkingów i nierównych chodników. Choć politycy wielokrotnie zapewniali o „historycznej skali pomocy”, lokalne wspólnoty mieszkaniowe alarmują, że ogromna część codziennych problemów została pozostawiona samym mieszkańcom.
Najbardziej sfrustrowana jest spółdzielnia mieszkaniowa w Stroniu Śląskim, skupiająca około połowy mieszkańców miasta. Jej przedstawiciele podkreślają, że rządowe programy pomocowe obejmują wyłącznie remonty samych budynków, a nie infrastruktury wokół nich.
Prezes spółdzielni Tomasz Mazurek nie ukrywa rozczarowania.
Chodniki czy parkingi służą wszystkim mieszkańcom. Nie ma żadnego instrumentu, żadnego pomysłu na to, żeby nam pomóc
– mówi.
Spółdzielnia była zmuszona zaciągnąć kredyt na odbudowę otoczenia budynków. Sam remont parkingu pochłonął ponad 1,5 mln zł. Tymczasem place zabaw, mała architektura czy część ciągów pieszych nadal czekają na odbudowę.
Mieszkańcy zwracają uwagę, że właśnie te elementy decydują o normalnym funkcjonowaniu miasta i poczuciu bezpieczeństwa.
Politycy mówią o miliardach na odbudowę, a ludzie codziennie chodzą po zniszczonych chodnikach. Dzieci nadal nie mają gdzie się bawić. To wygląda tak, jakby po dwóch latach odbudowano głównie konferencje prasowe
– mówią mieszkańcy Stronia Śląskiego.
Rząd i wojewoda podkreślają, że środki są kierowane przede wszystkim na „podstawową infrastrukturę krytyczną”. Rzecznik wojewody dolnośląskiej Tomasz Jankowski przypomina, że spółdzielnia otrzymała ponad 600 tys. zł wsparcia, jednak wyłącznie na remont budynków uszkodzonych podczas powodzi.
Jednocześnie przyznaje, że obecnie nie istnieją przepisy pozwalające finansować odbudowę infrastruktury osiedlowej należącej do wspólnot czy spółdzielni.
Na ten moment skupiamy się przede wszystkim na dalszej odbudowie niezbędnej infrastruktury
– tłumaczy rzecznik wojewody.
Problem w tym, że dla mieszkańców „niezbędna infrastruktura” to także parkingi, chodniki czy place zabaw, bez których codzienne życie nadal wygląda jak tuż po katastrofie.
W Stroniu Śląskim coraz częściej słychać głosy, że odbudowa regionu postępuje zdecydowanie zbyt wolno. Mieszkańcy przypominają, że od powodzi minęły już niemal dwa lata, a część miejsc nadal sprawia wrażenie opuszczonych i tymczasowo zabezpieczonych.
Krytyka dotyczy również chaosu kompetencyjnego między państwem, samorządami i wspólnotami mieszkaniowymi. Każda ze stron wskazuje ograniczenia prawne i brak odpowiednich mechanizmów finansowania, a mieszkańcy pozostają z problemem sami.
Wielu mieszkańców regionu podkreśla, że po medialnym zainteresowaniu i politycznych deklaracjach przyszła codzienność, w której odbudowa okazuje się znacznie trudniejsza i wolniejsza, niż obiecywano. Choć wielka woda dawno opadła, mieszkańcy Kotliny Kłodzkiej coraz częściej mówią, że skutki katastrofy nadal są obecne w ich codziennym życiu.
Nie chodzi już wyłącznie o zniszczone budynki, ale o poczucie pozostawienia samym sobie. O kredyty zaciągane przez wspólnoty, prowizoryczne naprawy i brak realnego planu przywrócenia normalności. Dla wielu mieszkańców Stronia Śląskiego największym dramatem nie jest już sama powódź z 2024 roku, lecz fakt, że dwa lata później państwo wciąż nie potrafi skutecznie odbudować tego, co zostało zniszczone.













