Zaledwie dwa lata po zakończeniu jednej z najdroższych inwestycji drogowo-tramwajowych ostatnich lat we Wrocławiu miasto stoi przed koniecznością kosztownej naprawy ulicy Pomorskiej. Na przebudowanym za około 70 milionów złotych odcinku rozsypuje się kostka brukowa ułożona w torowisku. Mieszkańcy coraz częściej pytają, kto poniesie odpowiedzialność za inwestycję, która już dziś wymaga kolejnych prac.
Problem dotyczy przebudowanego torowiska na znacznym odcinku ulicy Pomorskiej. Kostka brukowa, która miała stanowić estetyczne nawiązanie do historycznego charakteru tej części miasta, nie wytrzymała intensywnego ruchu tramwajowego i autobusowego. W wielu miejscach nawierzchnia uległa deformacji i wymaga naprawy.
Najbardziej kontrowersyjne jest jednak to, że ryzyko wystąpienia problemów było znane jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji. Władze miasta przyznają dziś, że zastosowane rozwiązanie od początku budziło wątpliwości dotyczące trwałości.
Wiceprezydent Wrocławia Grzegorz Roman wskazuje na rolę konserwatora zabytków, który miał nalegać na zachowanie historycznej kostki kamiennej. Sam konserwator odpowiada jednak, że jego zadaniem było dbanie o zabytkowy charakter ulicy, natomiast obowiązkiem projektantów i inwestora było przygotowanie technologii gwarantującej trwałość nawierzchni.
Argument ten wydaje się trudny do podważenia. W wielu europejskich miastach, również objętych ścisłą ochroną konserwatorską, historyczna kostka funkcjonuje na ulicach, po których poruszają się tramwaje i ciężkie pojazdy komunikacji miejskiej. Pojawia się więc pytanie, czy problemem była sama kostka, czy raczej sposób zaprojektowania i wykonania inwestycji.
Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że po zakończeniu remontu na Pomorską skierowano ciężkie autobusy elektryczne, które jeszcze bardziej obciążyły nawierzchnię. Dziś trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to właśnie one przyspieszyły degradację torowiska, jednak mieszkańcy słusznie pytają, czy wszystkie konsekwencje zastosowanych rozwiązań zostały odpowiednio przeanalizowane.
Miasto próbowało przerzucić odpowiedzialność za naprawę na wykonawcę w ramach gwarancji. Ten jednak odmówił, argumentując, że prace zostały wykonane zgodnie z projektem i zaakceptowaną dokumentacją. Spór trafił do ekspertów z Politechniki Wrocławskiej, którzy mają przygotować niezależną ekspertyzę.
Jeżeli okaże się, że wykonawca rzeczywiście zrealizował inwestycję zgodnie z projektem, rachunek za naprawę może ostatecznie trafić do mieszkańców. Już samo ułożenie kostki w torowisku kosztowało około 3,5 miliona złotych. Koszt nowej przebudowy może być porównywalny lub nawet wyższy.
Władze miasta analizują obecnie nowe rozwiązania technologiczne. Jednym z pomysłów było zastąpienie kostki betonem imitującym bruk, jednak propozycja nie uzyskała akceptacji konserwatora. Obecnie rozważana jest nawierzchnia betonowa z odsłoniętym kruszywem, która miałaby przypominać historyczne materiały, jednocześnie zapewniając większą trwałość.
Niezależnie od ostatecznego rozwiązania mieszkańców czekają kolejne utrudnienia. Wstępne plany zakładają nawet ośmiotygodniowe wyłączenie ruchu tramwajowego na części ulicy Pomorskiej oraz serię weekendowych zamknięć na kolejnych odcinkach.
Sprawa Pomorskiej staje się symbolem szerszego problemu. Coraz częściej pojawiają się pytania o jakość realizowanych inwestycji, skuteczność nadzoru nad wydatkowaniem publicznych pieniędzy oraz odpowiedzialność za decyzje, których konsekwencje mieszkańcy odczuwają już kilka lat po zakończeniu kosztownych remontów.















