Wrocławskie tramwaje miały być kręgosłupem miejskiego transportu. Tymczasem w wielu miejscach miasta pasażerowie muszą uzbroić się w cierpliwość, bo składy poruszają się w tempie spacerowym.
Jak wynika z danych magistratu, na sieci tramwajowej obowiązuje obecnie aż 76 ograniczeń prędkości. W 21 lokalizacjach tramwaje mogą jechać maksymalnie 10 kilometrów na godzinę. To prędkość porównywalna z szybkim biegiem lub spokojną jazdą na rowerze.
Problem nie dotyczy wyłącznie pojedynczych, mało uczęszczanych odcinków. Ograniczenia występują w samym centrum miasta, na kluczowych trasach oraz w miejscach codziennie wykorzystywanych przez tysiące pasażerów.
Do najbardziej problematycznych należą między innymi skręty z Kazimierza Wielkiego w Krupniczą i Ruską, okolice placu Teatralnego, Podwale, Most Piaskowy czy skrzyżowanie Piłsudskiego z Kołłątaja. W wielu przypadkach tramwaje praktycznie pełzną przez zniszczone łuki, rozjazdy i wyeksploatowane fragmenty torowisk.
Jeszcze bardziej wymowna jest sytuacja na Moście Trzebnickim. W tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 15 km/h. Most od lat czeka na gruntowny remont, jednak inwestycja nie może ruszyć z powodu przeciągających się uzgodnień pomiędzy miejskimi urzędnikami a konserwatorem zabytków.
Lista miejsc objętych ograniczeniami do 20 km/h również jest imponująca. Znajdują się na niej między innymi odcinki Podwala, Trzebnickiej, Nowowiejskiej, Grodzkiej, Szewskiej czy Teatralnej. W praktyce oznacza to, że podróże tramwajami stają się coraz dłuższe, a punktualność kursów coraz trudniejsza do utrzymania.
Problem jest tym bardziej dotkliwy, że przez ostatnie lata mieszkańcy słyszeli o rekordowych wydatkach na komunikację miejską i kolejnych programach modernizacyjnych. Mimo to sieć tramwajowa w wielu miejscach przypomina dziś infrastrukturę wymagającą pilnej interwencji.
Konsekwencje odczuwają przede wszystkim pasażerowie. Każde ograniczenie oznacza wydłużenie czasu przejazdu, większe ryzyko opóźnień i spadek atrakcyjności transportu publicznego. Trudno zachęcać mieszkańców do rezygnacji z samochodów, gdy tramwaje na wielu odcinkach poruszają się wolniej niż ruch uliczny.
Władze miasta zapewniają, że najbardziej zużyte odcinki zostały wpisane do planów remontowych. W tym roku modernizowane mają być między innymi torowiska na Trzebnickiej, skrzyżowaniu Kazimierza Wielkiego z Krupniczą, przy Traugutta i Krasińskiego oraz na skrzyżowaniu Suchej, Borowskiej, Ślężnej i Swobodnej.
Na kolejne lata zapowiedziano następne remonty, obejmujące między innymi plac Świętego Macieja, Rondo Reagana, Most Pokoju, Podwale, Teatralną, Legnicką czy Traugutta.
Problem polega na tym, że mieszkańcy słyszą podobne zapowiedzi od lat. Tymczasem liczba ograniczeń prędkości pokazuje, że stan wielu odcinków torowisk nadal pozostawia wiele do życzenia.
Jeżeli Wrocław chce być miastem stawiającym na transport zbiorowy, nie może dopuścić do sytuacji, w której tramwaje w centrum metropolii poruszają się z prędkością 10 kilometrów na godzinę. Dziś to nie pasażerowie korzystają z nowoczesnej komunikacji. To komunikacja zmusza pasażerów do coraz większej cierpliwości.















