Historia emeryta z Dolnego Śląska pokazuje, jak poważne konsekwencje może mieć błąd w postępowaniu sądowym i egzekucyjnym. Ryszard F. z Żarowa stracił blisko 5 tysięcy złotych w wyniku egzekucji komorniczej, mimo że nie był osobą odpowiedzialną za zalanie mieszkania sąsiadki.
Problem polegał na tym, że rzeczywisty dłużnik również nazywał się Ryszard F. i pochodził ze Świdnicy.
Postępowanie rozpoczęło się od pozwu o zapłatę skierowanego przeciwko mieszkańcowi Świdnicy. Na podstawie danych przedstawionych przez wierzyciela Sąd Rejonowy w Świdnicy wydał nakaz zapłaty, a następnie nadał mu klauzulę wykonalności.
Jak wyjaśnia rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy Donata Nowocień-Pluta, podczas weryfikacji danych w systemie PESEL po wpisaniu imienia, nazwiska oraz miejscowości Świdnica system wskazał tylko jedną osobę. Okazało się jednak, że był to mężczyzna mieszkający obecnie w Żarowie, wcześniej zameldowany w Świdnicy.
To właśnie wobec niego wszczęto egzekucję komorniczą.
Po kilku miesiącach sąd uznał, że klauzula wykonalności została nadana wobec niewłaściwej osoby. W listopadzie 2025 roku uchylono zarówno zarządzenie o prawomocności nakazu zapłaty, jak i samą klauzulę wykonalności.
Problem w tym, że pieniądze zdążyły już trafić do wierzyciela.
Sąd podkreśla, że nigdy nie dysponował wyegzekwowanymi środkami i wskazuje, że zwrotu pieniędzy poszkodowany powinien dochodzić od wierzyciela, który został – jak określono w stanowisku sądu – bezpodstawnie wzbogacony.
Również Izba Komornicza we Wrocławiu nie dopatruje się błędów po stronie komornika prowadzącego sprawę. Jak wyjaśnia rzeczniczka Izby Monika Janus, komornik działał na podstawie prawomocnego tytułu wykonawczego i nie miał prawa samodzielnie kwestionować danych wskazanych przez sąd.
Według Izby Komorniczej dokument zawierał komplet danych, w tym numer PESEL, dlatego komornik miał obowiązek prowadzić egzekucję zgodnie z jego treścią. Podkreślono również, że w czasie, gdy zajęte środki pozostawały jeszcze na rachunku depozytowym kancelarii, nie wpłynęły informacje wskazujące, że egzekucja prowadzona jest wobec niewłaściwej osoby.
Zdaniem zarówno sądu, jak i komornika źródłem całego problemu były błędne dane zawarte w pozwie złożonym przez wierzyciela.
W efekcie emeryt, któremu niesłusznie zajęto blisko 5 tysięcy złotych, nadal nie odzyskał swoich pieniędzy. Choć sąd formalnie przyznał, że egzekucję skierowano wobec niewłaściwej osoby, odpowiedzialność za zwrot środków przerzucana jest obecnie na wierzyciela.















