Problem śnięcia ryb w Jeziorze Koskowickim powraca. W ostatnich dniach z akwenu wyłowiono już około 300 kilogramów martwych ryb, głównie narybku i młodych osobników. Wędkarze podkreślają, że liczba padłych ryb stale rośnie. Kolejne sztuki pojawiają się przy brzegu co kilka lub kilkanaście godzin. Przyczyną ma być przede wszystkim niedobór tlenu w wodzie, związany z bardzo słabym dopływem do jeziora.
Jezioro Koskowickie od lat zmaga się z tym samym problemem. W 2019 roku, podczas fali upałów, zawartość tlenu w wodzie spadła tak mocno, że padło ponad 6 ton ryb. Po tym zdarzeniu rozpoczęły się narady, konsultacje i przygotowywanie programów naprawczych. W sprawę zaangażowało się kilkanaście instytucji.
Mimo to kilka lat później sytuacja się powtórzyła. W sierpniu trzy lata temu wędkarze ponownie wyławiali martwe ryby. Wtedy z jeziora usunięto około 4 ton śniętych ryb. Po tamtym zdarzeniu władze wojewódzkie zakazały zarybiania akwenu. W wodzie pozostała jednak ikra, z której z czasem odrodził się narybek. Dziś także on masowo ginie.
Od początku lata członkowie legnickiego koła PZW „Kotwica” próbowali poprawić dopływ wody do jeziora. Systematycznie usuwali bobrowe żeremia na jedynym cieku zasilającym akwen. Działania te nie wystarczyły. Ciek niemal całkowicie wysechł i obecnie przypomina niewielkie źródełko. To jeszcze bardziej pogorszyło warunki tlenowe w jeziorze.
Wędkarze nie kryją rozgoryczenia. Ich zdaniem tragedii można było uniknąć, gdyby wcześniej wdrożono konkretne rozwiązania techniczne.
Dzień wcześniej sprzątałem śmieci. Przyjeżdżam na drugi dzień, ryba zdycha, płakać się chce. Człowiek nie ma odwagi przychodzić i stawać nad brzegiem, bo wszystko zostało zmarnowane
– mówi Zbigniew Dec, gospodarz legnickiego Koła PZW „Kotwica”.
Jak podkreśla, problem dodatkowo komplikuje fakt, że Jezioro Koskowickie jest rezerwatem przyrody. Oznacza to, że wędkarze nie mogą samodzielnie wykonywać prac, które mogłyby poprawić stan akwenu, bez odpowiednich zgód administracyjnych. Nad poprawą sytuacji nad Jeziorem Koskowickim od trzech lat pracują m.in. Wody Polskie, Starostwo Legnickie oraz gmina Legnickie Pole.
Rozważane były różne warianty. Jednym z nich jest sztuczne napowietrzanie jeziora, innym – pogłębienie koryta cieku, który zasila akwen. Problem w tym, że do tej pory żaden z tych projektów nie został zrealizowany. Powodem mają być przede wszystkim koszty. W efekcie, mimo wcześniejszych katastrof i kolejnych ostrzeżeń, sytuacja po raz kolejny wymknęła się spod kontroli.
Jezioro Koskowickie jest rezerwatem przyrody, a jednocześnie od lat powtarza się tu ten sam scenariusz: wysoka temperatura, słaby dopływ wody, niedobór tlenu i masowe śnięcie ryb. Po katastrofie z 2019 roku miały pojawić się rozwiązania, które zapobiegną podobnym zdarzeniom w przyszłości. Kilka lat później padły kolejne tony ryb, a dziś problem wraca po raz trzeci. Wędkarze coraz głośniej pytają więc, ile jeszcze analiz i projektów potrzeba, zanim zostaną wdrożone realne działania.















