Na Dolnym Śląsku zakończono testy lokomotyw wodorowych. Choć pod względem technicznym nowoczesne składy oceniono bardzo pozytywnie, ich wdrożenie na szerszą skalę blokują wysokie koszty.
Próby odbywały się m.in. na trasie między Jelenią Górą a Karpaczem. Były to jedne z pierwszych tego typu testów w Polsce na dłuższych odcinkach. Lokomotywy wodorowe wyróżniają się bardzo dobrą dynamiką, wysoką wydajnością oraz cichą pracą, ale problemem pozostaje rachunek ekonomiczny.
Z przeprowadzonych analiz wynika, że eksploatacja lokomotyw wodorowych jest obecnie nawet dwukrotnie droższa niż w przypadku tradycyjnych składów spalinowych. Dotyczy to zarówno transportu pasażerskiego, jak i towarowego.
Istotnym czynnikiem wpływającym na koszty jest także logistyka dostaw paliwa. Wodór wykorzystywany w trakcie testów był transportowany z południa Polski, co znacząco podnosiło jego cenę. Dostawa paliwa generowała koszty porównywalne z jego produkcją.
Obecnie cena wodoru wynosi około 65–70 zł za kilogram, co sprawia, że jego wykorzystanie jest nieopłacalne dla przewoźników. W efekcie żaden z operatorów kolejowych w regionie nie planuje na razie wdrożenia tej technologii.
Sytuacja może się zmienić wraz z rozwojem infrastruktury i dostępnością lokalnych źródeł wodoru. Wodorowe lokomotywy mogłyby zostać wykorzystane na wielu niezelektryfikowanych odcinkach kolejowych regionu. Na razie jednak, mimo przewagi technologicznej, o przyszłości napędu wodorowego w kolejnictwie decydują przede wszystkim koszty.









