Coraz więcej mieszkańców Wrocławia skarży się na skutki montowania progów zwalniających przy ruchliwych ulicach. Mówią o hałasie, drganiach i problemach ze snem. Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta odpowiada jednak jasno: najważniejsze jest bezpieczeństwo pieszych i ograniczenie prędkości samochodów.
Jednym z miejsc, gdzie problem szczególnie daje się we znaki mieszkańcom, jest okolica skrzyżowania ulic Daszyńskiego i Wyszyńskiego. Lokatorzy pobliskich budynków twierdzą, że przy przejazdach autobusów i ciężarówek drżą całe mieszkania.
Mieszkańcy podkreślają, że najbardziej uciążliwe są godziny nocne i poranne, gdy ciężkie pojazdy przejeżdżają przez progi zbyt szybko. Według nich problem wpływa nie tylko na komfort życia, ale także na stan budynków.
ZDiUM przyznaje, że takie rozwiązania mogą być uciążliwe, ale zaznacza, że ich celem jest przede wszystkim poprawa bezpieczeństwa. Według drogowców progi są projektowane tak, aby kierowcy pokonywali je z prędkością 25–30 km/h. Problem polega jednak na tym, że wielu kierowców nie zwalnia wystarczająco, co powoduje silne drgania przenoszące się na okoliczne kamienice. ZDiUM podkreśla, że montaż progów nie jest przypadkowy i zwykle wynika z próśb samych mieszkańców lub rad osiedli. Wskazuje również, że progi zwalniające pozostają jednym z niewielu skutecznych narzędzi ograniczania prędkości.
Miasto czeka obecnie na wyniki badań geodezyjnych, które mają wykazać, czy progi przy ulicach Kochanowskiego i Wyszyńskiego zostały wykonane prawidłowo.















