Tauron Ekoenergia nie zamierza wypłacać indywidualnych odszkodowań przedsiębiorcom, którzy ponieśli straty w wyniku katastrofy ekologicznej na rzece Bóbr i zamknięcia jej dla ruchu rekreacyjnego. Decyzja wywołała oburzenie wśród osób prowadzących działalność turystyczną w Dolinie Bobru, które od tygodni apelowały o finansowe wsparcie.
Do katastrofy doszło podczas przygotowań do remontu ponad stuletniej zapory w Pilchowicach. Konieczne było opróżnienie Jeziora Pilchowickiego, a wraz ze spuszczaną wodą do Bobru trafiły zalegające od dziesięcioleci osady denne. W efekcie doszło do masowego śnięcia ryb, a służby wprowadziły zakaz korzystania z rzeki. Dla przedsiębiorców oznaczało to praktycznie zatrzymanie działalności w samym środku sezonu turystycznego.
Najbardziej ucierpieli właściciele wypożyczalni kajaków, pontonów, przystani oraz firmy organizujące spływy i inne atrakcje wodne.
Nie ma wody, to nie ma statków, kajaków, spływów pontonowych czy nauki nurkowania. Kilkudziesięciu przedsiębiorców z dnia na dzień straciło źródło dochodu, często jedyne. Cierpią na tym całe rodziny
– podkreślają przedstawiciele lokalnej branży turystycznej.
Tauron Ekoenergia przekonuje jednak, że nie istnieją podstawy prawne do wypłaty indywidualnych rekompensat.
„TAURON nie jest właściwym adresatem roszczeń odszkodowawczych, a wyłączenie z użytkowania rzeki nie jest związane bezpośrednio z remontem zapory. Spółka nie odpowiada za problemy z odprowadzaniem ścieków do rzek czy też za osady denne, których nie jest ani właścicielem, ani użytkownikiem” – podkreśla spółka.
Stanowisko to potwierdził również wiceprezes Tauron Ekoenergii Przemysław Rutkowski.
Przede wszystkim poruszamy się wyłącznie w granicach obowiązującego prawa. Nie ma podstaw do wypłaty odszkodowań, a więc nie będą one realizowane
– zaznaczył.
Zamiast rekompensat finansowych Tauron proponuje pakiet działań dla całego regionu. Spółka deklaruje przekazanie 1 miliona złotych dla Starostwa Powiatowego w Lwówku Śląskim na rozwój infrastruktury turystycznej, 500 tysięcy złotych na promocję Doliny Bobru, przygotowanie programu środowiskowego oraz możliwość rozłożenia rachunków za energię elektryczną na nieoprocentowane raty.
Takie propozycje nie przekonują jednak przedsiębiorców.
Zainwestowaliśmy ogromne pieniądze w łodzie, pontony, kajaki, samochody, zatrudniliśmy ludzi i mamy zobowiązania. Ja co miesiąc muszę spłacić 15 tysięcy złotych kredytu. Z czego mam to zapłacić, jeśli przez półtora roku nie mogę prowadzić działalności? Chcemy realnego wsparcia finansowego. Przeżyliśmy Covid, powódź, a teraz kolejny cios. Nie przetrwamy. Czujemy się oszukani
– mówią przedstawiciele branży.
Poszkodowani zapowiadają dalsze działania i protesty. Ich zdaniem środki przeznaczone na promocję regionu nie rozwiążą problemów przedsiębiorców, którzy z dnia na dzień utracili możliwość prowadzenia działalności i źródło utrzymania.















