Po wielu tygodniach niepewności można ponownie korzystać z Bobru na odcinku poniżej zapory w Pilchowicach. Wojewoda dolnośląski uchylił rozporządzenie, które od 4 lipca wprowadzało szerokie ograniczenia dotyczące rzeki. Wędkarze i kajakarze mogą wrócić nad wodę, choć służby nadal będą monitorować jej stan.
Zakaz obejmował odcinek od zapory w Pilchowicach do zbiornika Rakowice. W tym czasie nie wolno było m.in. wchodzić do rzeki, łowić ryb, poić nią zwierząt ani wykorzystywać wody do celów gospodarczych. Rozporządzenie zostało uchylone po analizie kolejnych wyników badań, w tym badań osadów dennych wykonanych przez Tauron Ekoenergię.
Decyzja wojewody nie oznacza zakończenia obserwacji sytuacji na Bobrze. Stan rzeki nadal będzie kontrolowany przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska oraz Inspekcję Sanitarną.
Sytuacja nadal jest monitorowana przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska i Inspekcję Sanitarną. Przypominamy też, że ten odcinek Bobru nie jest kąpieliskiem
– przekazał rzecznik wojewody dolnośląskiego Tomasz Jankowski.
To ważne zastrzeżenie. Zniesienie administracyjnego zakazu nie oznacza, że odcinek rzeki staje się oficjalnym i nadzorowanym kąpieliskiem. Zmiana umożliwia jednak powrót do aktywności, które przez ostatnie tygodnie były zakazane – przede wszystkim kajakarstwa i wędkarstwa.
W przypadku wędkarzy ograniczenia nie znikają jeszcze całkowicie. Jak poinformował przedstawiciel wojewody, według opinii Rady Naukowej przy Zarządzie Głównym Polskiego Związku Wędkarskiego nie ma już podstaw do dalszego utrzymywania zakazu łowienia ryb. Do czasu otrzymania wyników badań samych ryb obowiązywać ma jednak zasada: „złów i wypuść”.
Oznacza to, że wędkowanie jest ponownie możliwe, ale złowione ryby powinny wracać do rzeki. Ma to obowiązywać do momentu uzyskania pełniejszych wyników pozwalających ocenić, czy ich spożywanie jest bezpieczne. Na zniesienie zakazu szczególnie czekali przedsiębiorcy związani z turystyką wodną w Dolinie Bobru.
Ograniczenia wprowadzono w środku sezonu letniego, czyli w czasie, gdy firmy organizujące spływy osiągają zdecydowaną większość swoich rocznych przychodów. Wielotygodniowa niemożność korzystania z rzeki oznaczała dla części z nich bardzo poważne straty. Teraz liczą, że uda się wykorzystać przynajmniej końcówkę sezonu.
To otwiera furtkę na to, że jeszcze być może ten miesiąc spędzimy na rzece. Po drugie, że może ludzie przekonają się do nas, nawet ci, którzy wcześniej odmawiali
– mówi Mieczysław Wróbel z Tęczowych Spływów.
Jak zaznacza, zniesienie zakazu jest bardzo ważne, ale nie zmienia faktu, że sezon został już w znacznej mierze utracony. Przedsiębiorcy muszą teraz nie tylko ponownie uruchomić działalność, ale również przekonać turystów, że nad Bóbr można wrócić. Sytuacja firm działających nad rzeką od początku była jednym z najbardziej dotkliwych skutków administracyjnych ograniczeń.
Właściciele wypożyczalni i organizatorzy spływów przez wiele tygodni nie wiedzieli, kiedy – i czy w ogóle w tym sezonie – będą mogli wznowić działalność. Część próbowała przenosić aktywność na inne akweny, jednak dla przedsiębiorstw budowanych przez lata wokół spływów Bobrem nie była to pełnoprawna alternatywa. Mieczysław Wróbel zwraca uwagę również na problem uzyskania realnej pomocy finansowej.
Może uda się odbić, bo z trasą naprawdę ciężko się przebić. Gdyby nam wszyscy coś obiecali, a nikt nic nam nie dał, nawet po tych zwolnieniach ZUS-owskich bardzo trudno coś załatwić
– mówi przedsiębiorca.
To oznacza, że zniesienie zakazu rozwiązuje problem dostępu do rzeki, ale nie problem strat poniesionych przez firmy w szczycie sezonu turystycznego. Zakaz wprowadzony 4 lipca był związany z obawami o jakość wody i możliwe zagrożenie dla ludzi oraz zwierząt.
W kolejnych tygodniach prowadzone były badania mające określić skalę problemu i odpowiedzieć na pytanie, czy dalsze utrzymywanie ograniczeń jest uzasadnione. Dopiero analiza najnowszych wyników pozwoliła wojewodzie na uchylenie wcześniejszego rozporządzenia. Jednocześnie służby nie kończą badań. Kontynuowane będą zarówno obserwacje stanu rzeki, jak i analizy dotyczące ryb.
Formalnie sytuacja wraca więc do normalności. Kajakarze mogą organizować spływy, wędkarze wrócić nad wodę, a pozostałe ograniczenia w korzystaniu z rzeki zostały zniesione. Dla branży turystycznej nie jest to jednak zwykły powrót do stanu sprzed 4 lipca.
Najważniejsze tygodnie letniego sezonu już minęły, a część klientów zdążyła zrezygnować z wyjazdów nad Bóbr albo wybrać inne miejsca. Przed przedsiębiorcami stoi teraz zadanie odbudowania ruchu turystycznego i zaufania do regionu. Decyzja wojewody daje im przynajmniej szansę na wykorzystanie pozostałej części września i przygotowanie się do kolejnego sezonu bez wiszącego nad działalnością zakazu.
Zakaz został zniesiony, ale monitoring Bobru nadal będzie prowadzony. W przypadku wędkarzy do czasu zakończenia badań ryb obowiązuje zasada „złów i wypuść”.















