To miał być trudny poniedziałek – i dokładnie taki okazał się dla kierowców z Brochowa, Jagodna, Iwin, Zacharzyc i Siechnic. Po weekendowym zamknięciu wiaduktów na ulicy Gazowej południowo-wschodni Wrocław sparaliżowały ogromne korki.
Najgorzej sytuacja wyglądała od rana na ulicy Opolskiej, gdzie zator ciągnął się od Radwanic aż do skrzyżowania z Karwińską. Kierowcy informowali, że pokonanie kilku kilometrów zajmowało nawet ponad godzinę.
Już kilka minut po godzinie 6 rano ruch na Opolskiej praktycznie zamarł. Powodem była zmiana organizacji ruchu i wydłużenie zielonego światła dla samochodów wyjeżdżających z Brochowa ulicą Karwińską. Efekt? Kierowcy jadący od strony Siechnic i Radwanic utknęli w gigantycznym korku.
Niewiele lepiej wyglądała sytuacja na Jagodnie i Buforowej. Tam po zamknięciu Gazowej przeniosła się duża część ruchu z Brochowa. Zakorkowały się Bardzka, Buforowa i okolice ronda Wolnej Ukrainy.
Paradoksalnie stosunkowo płynnie rano przejezdna była Konduktorska, która miała przejąć część ruchu objazdowego. Ogromne emocje budzi nowa organizacja ruchu wśród mieszkańców Iwin i okolicznych miejscowości. Szczególnie krytykowane jest wprowadzenie ruchu jednokierunkowego na ulicy Koreańskiej.
Mieszkańcy podkreślają, że do Wrocławia jeszcze są w stanie dojechać, ale powrót oznacza konieczność nadrabiania wielu kilometrów przez zakorkowane Jagodno.
W obecnej sytuacji jesteśmy całkowicie odcięci, jesteśmy wykluczeni z transportu drogowego
– mówi Agata Szacik z rady sołeckiej w Iwinach.
Mieszkańcy zarzucają władzom Wrocławia brak realnych konsultacji i fatalne przygotowanie organizacji ruchu. Pod petycją domagającą się przywrócenia ruchu dwukierunkowego podpisało się już ponad 470 osób.
Władze Wrocławia przekonują, że utrudnienia są tymczasowe i konieczne ze względu na stan techniczny wiaduktów.
Przechodzimy już do właściwych prac przy remoncie wiaduktów
– tłumaczy Damian Kret z Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta.
Magistrat zapowiada dodatkowe autobusy, korekty sygnalizacji świetlnej i poszerzenie ulicy Mościckiego, która ma pełnić funkcję jednej z głównych tras objazdowych.
Problem w tym, że dla wielu mieszkańców pierwsze dni remontu są dowodem na to, iż miasto nie przygotowało realnej alternatywy dla zamknięcia jednej z najważniejszych przepraw na Brochowie.
Obecny etap prac ma potrwać do końca wakacji. Po jego zakończeniu roboty przeniosą się na skrzyżowanie ulic Gazowej, Karwińskiej i Mościckiego, gdzie powstać ma rondo. Kierowcy obawiają się jednak, że jeśli już pierwszy dzień po zamknięciu Gazowej przyniósł tak ogromny chaos, kolejne miesiące mogą okazać się jeszcze trudniejsze.















