Nad przewodniczącą rady miejskiej Wrocławia zawisła groźba utraty mandatu. Wszystko przez wątpliwości dotyczące tego, gdzie faktycznie mieszka jedna z najważniejszych osób w miejskim samorządzie.
Sprawa Agnieszki Rybczak z Koalicji Obywatelskiej ponownie wywołała polityczne napięcia we Wrocławiu. Wojewoda dolnośląska Anna Żabska nakazała radnym wyjaśnienie, czy przewodnicząca rady miejskiej nadal stale mieszka we Wrocławiu, jak wymaga tego Kodeks wyborczy.
Według zgłoszenia przesłanego do urzędu wojewódzkiego Rybczak miała na stałe mieszkać nie we Wrocławiu, lecz w Radwanicach w gminie Siechnice.
Jak opisano podczas prac komisji statutowej rady miejskiej, już wcześniej podejmowano próby ustalenia, gdzie faktycznie mieszka przewodnicząca.
Osoba zgłaszająca sprawę miała obserwować zarówno mieszkanie przy ul. Obornickiej we Wrocławiu, jak i dom w Radwanicach. Według relacji sąsiadów w mieszkaniu we Wrocławiu od dłuższego czasu nikt miał się nie pojawiać.
Sama Agnieszka Rybczak nie pojawiła się na posiedzeniu komisji statutowej. Przekazała jednak dokumenty mające potwierdzać jej związki z Wrocławiem — m.in. meldunek, wpis do rejestru wyborców, dokumenty dotyczące samochodu oraz rachunki za mieszkanie.
Komisja ostatecznie nie skierowała sprawy pod obrady rady miejskiej i przekazała dokumentację wojewodzie.
Cała sytuacja pokazuje jednak przede wszystkim narastający chaos i brutalne walki frakcyjne w dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej. Wrocławianie od miesięcy obserwują polityczne przepychanki dotyczące stanowisk, personalnych rozliczeń i układów wewnątrz partii.
Mieszkańcy miasta mogą mieć coraz większe wrażenie, że część lokalnych polityków bardziej zajmuje się walką o wpływy niż realnymi problemami Wrocławia.
W tle trwają przecież poważniejsze kryzysy wizerunkowe KO na Dolnym Śląsku — od afery Collegium Humanum i zarzutów wobec Jacka Sutryka, po głośne kontrowersje związane ze skandalem przestępstw seksualnych w Kłodzku.
Sprawa Agnieszki Rybczak pojawia się już po raz drugi. Podobne postępowanie wyjaśniające prowadzono jeszcze pod koniec poprzedniej kadencji rady miejskiej, jednak wtedy nie zakończyło się ono żadnymi konsekwencjami.
Teraz sytuacja jest jednak znacznie bardziej napięta. W kuluarach mówi się o możliwych zmianach personalnych w radzie miejskiej oraz dalszym umacnianiu wpływów środowiska Michała Jarosa w dolnośląskiej KO.
Wrocławska polityka coraz bardziej przypomina wewnętrzną wojnę frakcji, której skutki odczuwają przede wszystkim mieszkańcy miasta.















